31-12-2024

DRUGA Z RZĘDU PORAŻKA W FINALE PUCHARU POLSKI

GKS Tychy po raz jedenasty zdobywcą Pucharu Polski. JKH GKS Jastrzębie po raz drugi z rzędu przegranym finalistą tych rozgrywek. To rozstrzygnięcia poniedziałkowego meczu o trofeum w Krynicy, które zakończyło się wygraną derbowych rywali wynikiem 3:1 (0:0, 1:0, 2:1). Nasz zespół ''dał z wątroby'' w tym spotkaniu (szczególnie w końcówce), ale za późno zdołał napocząć konkurentów, którzy - jako wyżej sklasyfikowani - odpoczywali o dobę dłużej. No cóż - na kolejną zdobycz do gabloty na Jastorze będziemy musieli poczekać co najmniej do 2025 roku. Naszym chłopakom dziękujemy za walkę, a kibicom - za wsparcie do ostatniej sekundy.
 
Pierwsza tercja rozpoczęła się od mocnego uderzenia ze strony naszej drużyny, ale znany nam doskonale Tomáš Fučík nie dał się zaskoczyć. ''Z okrążenia'' podopieczni Pekki Tirkkonena wyrwali się dopiero około piątej minuty, od której widowisko wyrównało się. Paradoksalnie jednak, najlepszą sytuację do otwarcia wyniku jastrzębianie mieli po krótkim okresie inicjatywy tyszan, gdy Martin Kasperlík - nieco niespodziewanie dla samego siebie - znalazł po poślizgu rywala się sam na sam przed Fučíkiem. Niestety, ''Kaspi'' nie wykorzystał znakomitej okazji - mógł strzelać, podawać lub kiwać, ale ostatecznie wypuścił gumę, która padła łupem golkipera. Po tej sytuacji za bramką Tychów doszło do szarpaniny, w efekcie której na ławkę kar powędrowali Samuel Petráš i Alan Łyszczarczyk. Było to o tyle kuriozalne, że nasz zawodnik... został zaatakowany i sprowadzony do parteru, a mimo to zdaniem arbitrów przewinił podobnie jak konkurent. W 16. minucie kunsztem bramkarskim popisał się z kolei Vilho Heikkinen, znakomicie zatrzymując bardzo ładną, trójkową akcję napadu obrońców trofeum. Na finiszu premierowej partii więcej roboty ponownie miał Tomáš Fučík, którego w ciągu minuty trzykrotnie sprawdził Mark Kaleinikovas. Ostatecznie jednak na pierwszą przerwę obie ekipy zjechały z bezbramkowym wynikiem.
 
Chociaż w drugiej tercji doczekaliśmy się otwarcia wyniku, to emocji było mniej, niż w premierowej partii. Tyszanie narzucili swój styl gry, a naszemu zespołowi przydarzyła się wyraźna ''zadyszka'', czego efektem był nie tylko stracony gol, ale również kara ''za sześciu na lodzie''. Pierwsze poniedziałkowe trafienie w Krynicy okazało się być dziełem Joony Monto, który wykazał się zarówno sprytem, jak i kapitalnym przeglądem pola. Po strzale z dystansu Bartłomieja Jeziorskiego guma wypadła bowiem za jastrzębską bramkę, gdzie przejął ją Monto. Nasza defensywa spodziewała się podania, a tymczasem Fin wyjechał przy prawej ręce Heikkinena i uderzył przy krótkim słupku. W kolejnych minutach rywale utrzymywali inicjatywę, ale nasz golkiper spisywał się bardzo pewnie. Na finiszu drugiej odsłony podopieczni Róberta Kalábera wrócili do gry na swoim poziomie, co od razu odczuł Fučík, zmuszony do interwencji po strzałach Hannu Kuru i Nikiego Blomberga. Nie były one jednak na tyle skuteczne, aby doprowadzić do wyrównania.
 
O losach pojedynku zadecydowała zatem trzecia część finału. Tyszanie kontynuowali ''swoje'', nie łapiąc kar i skutecznie wytrącając nasz zespół z uderzenia. ''Pomagała'' w tym zresztą nie do końca umiejętnie zamocowana bramka, co kilka minut wyskakująca z mocowań po trąceniach Tomáša Fučíka. Początek trzeciej tercji należał do podopiecznych Kalábera, ale w 44. minucie to przeciwnik zadał - jak się wydaje - decydujący cios. Po akcji Filipa Komorskiego oraz obronie Heikkinena w dobrym miejscu i czasie znalazł się Rasmus Heljanko i skuteczną dobitką podwyższył prowadzenie tyszan. Przez kolejne dziesięć minut oglądaliśmy wymianę ciosów, ale bez klarowniejszych akcji. W końcu na finiszu nasz zespół postawił wszystko na jedną kartę. Na trzy minuty przed syreną Róbert Kaláber zdjął z tafli Vilho Heikkinena, a jego podopieczni wreszcie skutecznie zamknęli przeciwnika w jego tercji. Napór przyniósł skutek w 58. minucie, gdy po bombie Aleksiego Mäkeli spod niebieskiej Vratislav Kunst zdobył kontaktowego gola. Nasz zespół wyraźnie ''poczuł krew'' i kontynuował oblężenie, ale Tomasz Fucik nie skapitulował po raz drugi. Możemy żałować, że dopiero w samej końcówce JKH GKS tak mocno przycisnął rywala... Na piętnaście sekund przed końcem tyszanie w końcu wyrwali się ze swojej tercji i na raty pocelowali do opuszczonej jastrzębskiej bramki. Wyrok wykonał ten sam Komorski, który przed rokiem zdobył decydującego gola w dogrywce...
 
 
Bramki:
0:1 (26.51) - Joona Monto - Bartłomiej Jeziorski
0:2 (43.21) - Rasmus Heljanko - Filip Komorski, Alan Łyszczarczyk
1:2 (57.50) - Vratislav Kunst - Aleksi Mäkelä, Taneli Ronkainen (6/5)
1:3 (59.45) - Filip Komorski - Rasmus Heljanko, Mathias Lehtonen (do pustej bramki)
 
 
Skład JKH GKS Jastrzębie (2): Vilho Heikkienen - Taneli Ronkainen, Aleksi Mäkelä, Mark Kaleinikovas (4), Hannu Kuru, Teemu Pulkkinen - Jakub Žůrek, Emil Bagin, Martin Kasperlík, Szymon Kiełbicki, Samuel Petráš (2) - Kamil Górny, Niki Blomberg, Maciej Urbanowicz, Łukasz Nalewajka, Jakub Ślusarczyk - Vratislav Kunst, Patryk Hanzel, Radosław Nalewajka, Tomasz Szczerba, Michał Zając
 
Skład GKS Tychy: Tomáš Fučík - Olli Kaskinen, Olaf Bizacki, Mathias Lehtonen, Joona Monto, Bartłomiej Jeziorski - Olli-Petteri Viinikainen, Valteri Kakkonen, Alan Łyszczarczyk (2), Filip Komorski, Rasmus Heljanko - Bartosz Ciura, Bartłomiej Pociecha, Mark Viitaken, Wiktor Turkin, Dominik Paś - Mateusz Bryk, Daniła Larionovs, Mateusz Ubowski, Mateusz Gościński
 
 
 
Wyniki turnieju finałowego Pucharu Polski:
 
Półfinały - 28-29.12.2024
GKS Tychy - GKS Katowice - 5:3 (0:0, 2:1, 3:2)
JKH GKS Jastrzębie - Re-Plast Unia Oświęcim - 4:2 (1:0, 1:0, 2:2)
 
Finał - 30.12.2024
GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie - 3:1 (0:0, 1:0, 2:1)
 

Autor:

SRiWR 'OLZA'