MISTRZ POLSKI OGRANY NA JASTORZE
W meczu na szczycie XXVII kolejki Polskiej Hokej Ligi JKH GKS Jastrzębie pokonał na lodowisku 'Jastor' GKS Tychy - 4:1 (1:1, 0:0, 3:0).
Kluczowe dla losów spotkania było ostatnie pięć minut spotkania, w którym podopieczni Róberta Kalábera zaaplikowali mistrzom Polski trzy gole.
Do niedzielnych derbów JKH GKS Jastrzębie przystąpił bez aż siedmiu podstawowych zawodników, bowiem do kontuzjowanej szóstki dołączył jeszcze Jakub Gimiński. Tymczasem gospodarze od początku z furią ruszyli na mistrza Polski. Jednak otwarcie wyniku nastąpiło nie w efekcie naszej inicjatywy, ale tuż po grze w osłabieniu, gdy nasz zespół głównie za sprawą świetnie broniącego Ondřeja Raszki wytrzymał dwie minuty kary dla Martina Kasperlíka. I właśnie tenże Kasperlík był bohaterem w 9. minucie, gdy zaraz po powrocie na taflę przeprowadził i wspaniale wykończył kontrę. Prowadzenie gospodarzy dodatkowo rozsierdziło rywali, a temperaturę na tafli podgrzało jeszcze starcie Märisa Jassa z Denisem Akimoto, po którym obaj musieli udać się do szatni. W kolejnych minutach rosła przewaga tyszan, którzy nie przebierali w środkach i coraz mocniej napierali na bramkę Raszki. W końcu na 54 sekundy przed syreną przy kolejnej grze w przewadze goście doprowadzili do remisu, gdy do jastrzębskiej siatki z bliska trafił Jakub Witecki.
W drugiej tercji nie oglądaliśmy bramek, ale nie oznacza to, że brakowało emocji. Po naszej stronie najlepszą okazją do odzyskania prowadzenia była 58-sekundowa podwójna przewaga (jednak bez klarownej sytuacji), zaś po stronie gości w 33. minucie stracha napędził jastrzębianom Bartosz Ciura, który po rykoszecie trafił w poprzeczkę. Najwięcej emocji przyniosła 36. minuta, gdy Maciej Urbanowicz i Dominik Paś starli się z rywalami, którzy po raz kolejny zaatakowali Raszkę. Skończyło się na karach mniejszych, ale wynik od tego nie uległ zmianie. W efekcie po dwóch partiach mieliśmy wciąż dość niespodziewany - biorąc pod uwagę sytuację kadrową JKH - remis.
W trzeciej odsłonie spodziewaliśmy się tyskiej nawałnicy, a tymczasem to jastrzębianie stwarzali sobie coraz groźniejsze sytuacje. W 45. minucie Radosław Sawicki znalazł się sam na sam z Johnem Murray'em, ale przegrał ten pojedynek. Niebawem bliski pokonania golkipera gości był Kamil Wróbel, ale jego dobitka także trafiła w 'Murarza'. W kolejnych minutach na tafli rozgorzała walka cios za cios, w której znacznie lepiej czuli się grający niczym natchnieni podopieczni Róberta Kalábera. Najpierw świetną akcję przeprowadzili Artem Iossafov i Martin Kasperlík, a akcję zamknął uderzeniem z bliska Dominik Paś. Od tego momentu tyszanie postawili wszystko na jedną kartę, a nasi hokeisći niczym rasowy bokser wykorzystali tę sytuację do wypunktowania rywala. W 56. minucie świetnie w ataku zachował się Kamil Wałęga, dzięki czemu na ławkę kar zjechać musiał Aleksander Jeronow. Nasz zespół szybko wykorzystał tę przewagę, a wyrok wykonał przepięknym uderzeniem w okienko Henri Auvinen. Niebawem ostatni cios wyprowadził Martin Kasperlík, ustalając wynik na 4:1. Na finiszu jastrzębianie niczym profesorowie hokeja wykorzystali sygnalizowaną karę dla gości, nie pozwalając pogodzonym już z losem przeciwnikom na choćby łut nadziei na odwrócenie wyniku.
Tym samym trzy punkty pozostały przy Leśnej, dzięki czemu jastrzębianie jako lider pojadą we wtorek na wyjazd do Krakowa. Na koniec trzeba bezwzględnie wspomnieć o fantastycznym dopingu, na jaki z trybun mogła dziś liczyć nasza drużyna. Szanowni Kibice - byliście dziś fantastycznym 'uzupełnieniem' czwartej piątki!
Bramki:
1:0 (08.20) - Martin Kasperlík
1:1 (19.06) - Jakub Witecki - Patryk Kogut, Michał Kotlorz (5/4)
2:1 (55.14) - Domnik Paś - Artem Iossafov, Martin Kasperlík
3:1 (56.34) - Henri Auvinen - Radosław Sawicki, Maciej Urbanowicz (5/4)
4:1 (57.11) - Martin Kasperlík - Dominik Paś, Artem Iossafov
Skład JKH GKS Jastrzębie: Ondřej Raszka - Henri Auvinen (2), Kamil Górny, Maciej Urbanowicz (4), Kamil Wałęga, Radosław Sawicki - Māris Jass (5+20), Grzegorz Radzieńczak, Martin Kasperlík (4), Dominik Paś (2), Artem Iossafov - Arkadiusz Kostek, Jakub Michałowski, Kamil Wróbel, Dominik Jarosz, Patryk Pelaczyk - Kordian Chorążyczewski, Krzysztof Bryk, Tomasz Kulas (2), Dawid Wróblewski
Skład GKS Tychy: John Murray - Aliaksandr Jeronau (6), Peter Novajovský (2), Aliaksiej Jafimienka, Filip Komorski, Gleb Klimienko - Michał Kotlorz, Mateusz Bryk, Bartłomiej Jeziorski, Radosław Galant, Jakub Witecki (2) - Bartłomiej Pociecha, Bartosz Ciura, Christian Mroczkowski, Michael Cichy, Alexander Szczechura - Denis Akimoto (5+20), Olaf Bizacki, Mateusz Gościński, Adam Bagiński (2), Patryk Kogut
Wypowiedzi pomeczowe:
Andriej Gusow (trener GKS Tychy)
- Powiem bardzo prostą rzecz. Jedno zdanie tylko. Dzisiaj wygrała drużyna, której grać się chciało. Nic więcej nie będę mówił, bo nie chcę obrażać swoich chłopaków. Powtórzę jeszcze raz - kto więcej chciał, ten dzisiaj wygrał.
Róbert Kaláber (trener JKH GKS Jastrzębie)
- Ten mecz od początku był nerwowy. Tak nie powinno być. Po prostu - takiego 'burdelu', jaki był na tafli w pierwszej tercji, dawno już nie widziałem. Co tyczy się samego spotkania oraz postawy moich zawodników, to jestem bardzo zadowolony, że zdobyliśmy trzy punkty z tak mocną drużyny. W tym sezonie graliśmy z Tychami już trzy mecze i trzeba przyznać, że w tamtych pojedynkach rywale osiągali znaczną przewagę. Dziś, tak jak powiedział mój przedmówca, wywalczyliśmy to zwycięstwo. Chwilami graliśmy bardzo defensywnie, ale jednocześnie sprawiliśmy, że tym razem szczęście nam sprzyjało. Chciałbym pogratulować zawodnikom, a także kibicom - za bardzo dobry doping. Myślę, że końcówka tego meczu musiała się podobać. Jeszcze raz gratulacje dla zawodników.
Źródło: www.jkh.pl



