20-04-2019

ONICO WYGRAŁO W JASTRZĘBIU-ZDROJU

We wczorajszym drugim meczu półfinałowym siatkarskiej Plus Ligi Jastrzębski Węgiel przegrał we własnej hali 0:3 (19:25, 23:25, 21:25).
W ten sposób o awansie do wielkiego finału zadecyduje trzeci mecz, który zostanie rozegrany w 24 kwietnia o godzinie 20:30 w Warszawie.
 
Jastrzębski Węgiel przystąpił do meczu bez zmagającego się z urazem mięśniowym ręki kapitana Grzegorza Kosoka.
Pierwszy punkt meczu zdobyli goście, po tym jak Lukas Kampa popsuł serwis. Początkowy fragment meczu to walka cios za cios z lekką przewagą gości. As serwisowy Christiana Fromma dał prowadzenie Pomarańczowym (5:4). Za moment rywale odwrócili wynik, ale kiedy zablokowany został Sharone Vernon-Evans, to jastrzębianie ponownie objęli prowadzenie. Przyjezdni za sprawą ataku Nikołaja Penczewa oraz kontrze Jana Nowakowskiego odskoczyli na dwa punkty (9:11). Skuteczny blok warszawian w kolejnej akcji zwiększył ich zapas punktowy do trzech 'oczek'. As serwisowy Penczeva oznaczał rezultat 10:14 i pierwszą przerwę na żądanie trenera Roberto Santilliego. Po pauzie Bułgar raz jeszcze zaserwował nie do przyjęcia (10:15). Zespół z Warszawy świetnie prezentował się na zagrywce, natomiast po naszej stronie serwis nie był w tym fragmencie meczu wielkim atutem (14:20, 16:22). Jednostronną partię na korzyść ONICO zakończył Dawid Konarski, który zepsuł zagrywkę.

Drugą odsłonę otworzył błąd w polu serwisowym Antoine;a Brizarda. Ale ten błąd nie zdeprymował przyjezdnych, którzy zbudowali sobie dwupunktową zaliczkę (1:3, 3:5). Na szczęście zafunkcjonował jastrzębski blok, co przełożyło się na trzy wygrane z rzędu akcję (6:5). Dwie skuteczne akcje Fromma w ataku oraz kontrze pozwoliły gospodarzom odskoczyć na dwa 'oczka' (12:10). Chwilę potem Piotr Hain dołożył as serwisowego (13:10). Po czasie wziętym przez Stephane'a Antigę goście ze stolicy wyrównali stan seta (13:13). Tym razem to nasz trener poprosił o przerwę. Manewr ten jednak na niewiele się zdał, bo goście dołożyli kolejne dwa punkty (13:15). W tym momencie na placu gry zameldował się Nikodem Wolański, który zmienił Kampę. Niemiecki rozgrywający szybko jednak powrócił na boisko. Gra naszego zespołu nadal się nie zazębiała. Warszawianie byli mocno pobudzeni, natomiast nasi siatkarze nie mogli 'odpalić'. Pomarańczowi szukali punktu zaczepienia w grze, ale bezskutecznie. Dopiero wejście Konarskiego w pole serwisowe sprawiło, że przyjęcie gości zostało naruszone, a to umożliwiło postawienie skutecznego bloku (od stanu 20:23 do 22:23). Przy wyniku 22:23 na placu gry pojawił się Maciej Muzaj, który dzień wcześniej na zasadzie transferu medycznego zasilił szeregi ONICO w miejsce kontuzjowanego Bartosza Kwolka. Pomarańczowi wreszcie wyrównali wynik w tej partii! Niestety, ich radość trwała krótko, gdyż w kluczowym momencie seta zadziałał blok warszawian, a konkretnie Andrzeja Wrony.

Trzecia cześć spotkania zaczęła się od trzech wygranych piłek przez gości. Niestety z każdą koleją akcją było coraz gorzej. Nasz zespół popełniał błędy, natomiast warszawska drużyna grała jak natchniona. Gościom wychodziło praktycznie wszystko (3:8). Sygnał do boju dał Pomarańczowym Fromm, który odpalił na zagrywce (6:8). ONICO raz jeszcze przycisnęło (8:11), ale wówczas serwisem odgryzł się Lyneel (10:11). Na boisku ponownie pojawił się Muzaj, który zmienił Vernona-Evansa. Po asie serwisowym Konarskiego jastrzębianie wyrównali (13:13). Ale cóż z tego, skoro przyjezdni znów odskoczyli (14:16).Na szczęście Jastrzębski Węgiel nie odpuścił i po asie serwisowym Lyneela  ponownie wyrównał stan seta (18:18). W tym fragmencie gry z bardzo dobrej strony prezentował się Fromm (20:20). Niestety w decydującym fragmencie seta miejscowi nie potrafi swoich akcji, z czego skrzętnie skorzystali siatkarze Onico (20:23). Meczbola dał warszawskiej ekipie zmiennik Graham Vigrass (21:25). I już pierwszy meczbol zakończył wczorajsze spotkanie.

MVP meczu wybrany został Nikołaj Penczew


Skład Jastrzębskiego Węgla: Lukas Kampa (1), Julien Lyneel (11), Piotr Hain (7), Dawid Konarski (12), Christian Froom (15), Dawid Gunia (4), Jakub Popiwczak (libero) - Paweł Rusek, Jakub Bucki, Nikodem Wolański

Sklad Onico Warszawa: Piotr Łukasik (11), Andrzej Wrona (7), Antoine Brizard (6), Nikołaj Penczew (10), Jan Nowakowski (12), Sharone Vernon-Evans (4), Damian Wojtaszek (libero) - Maciej Muzaj (4), Graham Vigrass (1), Mateusz Janikowski



Wypowiedzi pomeczowe:

Roberto Santilli, trener Jastrzębskiego Węgla:
Wydaje mi się, że dziś nie poradziliśmy sobie w grze pod presją. Czasami to dodatkowe „ciśnienie” pomaga, a czasem paraliżuje. W Bełchatowie poradziliśmy sobie z presją, a dzisiaj niestety nie. Dlatego nie wykorzystaliśmy szansy na grę w finale. To błąd, który leży po naszej stronie i dlatego zasłużyliśmy na porażkę. Z taką grą zasłużenie przegraliśmy. Powinniśmy mieć tego świadomość. Naprawdę ciężko mi znaleźć element w grze, który dziś wykonaliśmy dobrze. Zachowywaliśmy się tak, jak byśmy zapomnieli, jakie mamy umiejętności. Drużyna nie wykonała zadania, a winę za ten stan rzeczy biorę na siebie, bo to ja powinienem przygotować lepiej zespół na grę pod presją. A tego nie zrobiłem lub zrobiłem niedostatecznie dobrze. To jest moja odpowiedzialność.
Ale wszystko w tej rywalizacji jest jeszcze otwarte. Każdy mecz jest inny. Dzisiaj rywal wykonał swoją pracę zdecydowanie lepiej od nas. Kluczowy dla losów spotkania był fragment w drugim secie, gdzie prowadziliśmy 13:10 i zatrzymaliśmy się, a następnie straciliśmy sporo punktów w serii. Później wróciliśmy do gry raz jeszcze i wyrównaliśmy stan seta po 23, a następnie popsuliśmy serwis. I to są te decydujące detale. Jeśli nie wykonujesz pewnych elementów właściwie w kluczowym momencie, przegrywasz mecz.

Jakub Popiwczak, libero Jastrzębskiego Węgla:
Chciałbym wiedzieć, co się stało, bo wszyscy nawet nie tyle liczyliśmy, co wręcz byliśmy pewni, że dzisiaj zakończymy tę rywalizację w Jastrzębiu-Zdroju. Mieliśmy wszystko – zwycięstwo na wyjeździe, przewagę własnej hali, swoich kibiców i…nie wiem co się stało. Cały czas na boisku miałem wrażenie, że ONICO Warszawa gra dobrze i że jesteśmy blisko, ale brakuje jednej akcji, punktu zaczepnego, żeby to się odwróciło w naszą stronę, żebyśmy wyszli na prowadzenie i wygrali jednego seta. Myślę, że gdybyśmy wygrali seta, szczególnie tego trzeciego, to byłoby całkiem inne granie, bo oni grali praktycznie bez błędów, bardzo pewni siebie, bardzo zdecydowani w tych swoich akcjach. Wiedzieli, co chcą robić, a my nie potrafiliśmy ich złamać.
Miałem wrażenie, że grają bardzo dobrze, ale kiedy spojrzałem w statystyki, to zastanawiam się gdzie była ta przewaga. Więc ciężko powiedzieć, co tak naprawdę zawiniło. Będziemy siedzieć i analizować ten mecz. Uważam, że nie ma co spuszczać głowy. To jest play off, tu nie ma znaczenia, w jakim stylu kto wygrywa, jaki jest bezpośredni wynik. Ważny jest stan rywalizacji, a tu jest po jeden. Teraz jedziemy do Warszawy i wiemy, że możemy wygrać to trzecie spotkanie. Trzeba nosić głowę w górze i walczyć dalej, bo wszystko przed nami.
 

Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl

Autor:

SRiWR 'OLZA'