26-11-2022

GKS TYCHY ZDOBYŁ JASTOR

Hokeistom JKH GKS Jastrzębie nie udało się przeciągnąć zwycięskiej serii o kolejny tydzień. W piątkowy wieczór podopieczni Róberta Kalábera po ciężkim meczu przegrali na Jastorze z będącym ostatnio "w gazie" GKS Tychy 1:4 (0:0, 1:2, 0:2), a o wyniku zadecydowała końcówka drugiej odsłony, w której jastrzębianie otrzymali kolejne trzy kary.
 
W pierwszej tercji oglądaliśmy regularną wymianę ciosów, która jednak nie przyniosła efektu bramkowego z uwagi na świetną postawę zarówno Bence Bálizsa, jak i Tomáša Fučíka. Najlepsze okazje obie ekipy stworzyły sobie po kontratakach, które kończyły się udaną interwencją bramkarzy lub minimalnie niecelnym strzałem.
 
Początek drugiej tercji to dalsza wymiana ciosów, spośród których najgroźniejszym była sytuacja sam na sam Mateusza Gościńskiego, kapitalnie wybroniona przez Bálizsa. W odpowiedzi jastrzębianie przycisnęli, a rezultatem naporu było otwierające wynik trafienie Dominika Jarosza. Niestety, potem do głosu doszli goście, którzy raz po raz niepokoili naszego węgierskiego bramkarza. Bálizs przez niemal dziesięć minut bronił jak w transie, radząc sobie w trakcie kolejnych osłabień naszego zespołu.
W końcu jednak nadeszła kluczowa dla losów widowiska końcówka drugiej części gry. Pomiędzy 33. a 38. minutą na ławkę kar z mniej lub bardziej uzasadnionych powodów wędrowali kolejno Dominik Jarosz, Olli-Petteri Viinikainen i Josef Mikyska, co tyszanie wykorzystali z konsekwencją godną zespołu będącego ostatnio w świetnej formie. Zaraz po powrocie na taflę Viinikainena stan meczu wyrównał udaną dobitką Jean Dupuy, zaś tuż przed przerwą podczas nieobecności Mikyski prowadzenie dla gości uzyskał Szymon Marzec.
 
Na początku trzeciej tercji tyszanie poszli za ciosem, bowiem już w 44. minucie po świetnym wyłożeniu krążka na wolne pole przez Ondřeja Šedivego Filip Komorski bez kłopotu pokonał Bálizsa. Dwubramkowa strata zmusiła nasz zespół do otwarcia się, ale tego dnia Fučík nie dał się już pokonać. Bodaj najlepszą okazję do kontaktowego trafienia miał Dominik Paś, jednak nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Na finiszu zawodów po karze dla Szymona Marca trener Róbert Kaláber postanowił zaryzykować i zdjął z tafli Bence Bálizsa, jednak ten manewr nie przyniósł spodziewanego rezultatu. Na dodatek po minucie nieobecności Węgra goście na tyle skutecznie wybili gumę spod własnej bramki, że ta po raz czwarty wpadła do jastrzębskiej bramki.
 
Teraz przed naszym zespołem prawdziwy maraton. W niedzielę zagra na trudnym terenie w Krakowie, zaś we wtorek na Jastorze z Energą Toruń. Z kolei w przyszły piątek nasz zespół czeka podróż pod Bieszczady.


Bramki:
1:0 (28.41) - Dominik Jarosz - Marcin Horzelski, Antons Sinegubovs
1:1 (37.27) - Jean Dupuy - Filip Komorski, Ondřej Šedivý
1:2 (39.25) - Szymon Marzec - August Nilsson, Mateusz Gościński (5/4)
1:3 (43.25) - Filip Komorski - Ondřej Šedivý, Bartłomiej Jeziorski
1:4 (58.27) - Emil Bagin (do pustej bramki)


Skład JKH GKS Jastrzębie: Bence Bálizs - Arkadiusz Kostek, Olli-Petteri Viinikainen (2), Maciej Urbanowicz, Dominik Paś, Raivo Freidenfelds (2) - Kamil Górny, Jauhenij Kamienieu, Mark Kaleinikovas, Josef Mikyska (4), Jozef Švec - Ēriks Ševčenko, Mateusz Bryk, Patryk Pelaczyk, Dominik Jarosz (2), Antons Sinegubobs (2) - Marcin Hoerzelski, Marcin Płachetka, Radosław Nalewajka (2), Łukasz Nalewajka, Donát Szita

Skład GKS Tychy: Tomáš Fučík - Alexander Younan, Olli Kaskinen, Ondřej Šedivý, Filip Komorski, Bartomiej Jeziorski (4) - Olaf Bizacki, Bartłomiej Pociecha, Jakub Bukowski, Radosław Galant, Kamil Wróbel - Emil Bagin, August Nilsson (2), Christian Mroczkowski, Alexandre Boivin, Jean Dupuy - Bartosz Ciura, Oskar Jaśkiewicz, Mateusz Gościński, Filip Starzyński (2), Szymon Marzec (2)


Źródło: www.jkh.pl

Autor:

SRiWR 'OLZA'