14-03-2025

JKH GKS JASTRZĘBIE WRACA DO GRY O FINAŁ

Co to było za widowisko! Przyznajmy, że czasem faza zasadnicza ciągnie się niczym flaki z olejem, ale... jeśli potem mamy takie danie główne, to naprawdę warto na nie poczekać. W czwartkowy wieczór hokeiści JKH GKS Jastrzębie pokonali na Jastorze GKS Tychy 5:3 (1:1, 3:1, 1:1) i tym samym odrobili część strat z Zimowego. Znakomity doping, piękne gole, emocje do końca... Cóż chcieć więcej? Na pewno powtórki w czwartym meczu.
 
Derbowy półfinał numer trzy znakomicie rozpoczął się dla jastrzębian. Nasz zespół już w 4. minucie objął prowadzenie za sprawą pięknego gola Romana Ráca, który w przewadze pocelował z pół-dystansu w ''dalsze'' okienko bramki Tomáša Fučíka. W 10. minucie na tafli zaczęło iskrzyć między zawodnikami obu ekip, ale - w odróżnieniu od meczów na Stadionie Zimowym - sędziowie od razu wkroczyli między graczy, odsyłając ich na ławkę kar. W 11. minucie podopieczni Róberta Kalábera po raz drugi mieli okazję do gry w power-play, ale tym razem Fučík nie dał się pokonać. Szczególnie szkoda okazji Martina Kasperlíka, który z okolic prawego bulika posłał na tyską bramkę efektowną bombę. Te szanse zemściły się na gospodarzach w 15. minucie - bohaterem gości znów okazał się bowiem Alan Łyszczarczyk, który pomknął prawym skrzydłem i jakimś cudem zmieścił gumę przy bliższym słupku bramki Vilho Heikkinena. Tym samym premierowa odsłona zakończyła się remisem.
 
W drugiej partii obejrzeliśmy cztery kolejne gole, będące efektem naprawdę dobrego tempa zawodów. Początek tej części meczu należał do gospodarzy - najpierw w 23. minucie świetnym rajdem popisał się Łukasz Kamiński, po czym wyłożył gumę do Radosława Nalewajki, który wykonał wyrok. Dwie minuty później gospodarze ucieszyli się po raz trzeci, kiedy to po akcji Romana Ráca za bramką Tomáša Fučíka guma trafiła w gąszcz zawodników przed tyskim golkiperem, gdzie refleksem popisał się Jakub Ślusarczyk i podwyższył wynik. Chwilę potem mogło być już 4:1, ale Fučík wybitnie wybronił parkanem strzał Marka Kaleinikovasa. Tym razem ta sytuacja zemściła się ''w drugą stronę'' - pod koniec naszego osłabienia Dominik Paś uderzył z okolic prawego bulika, co dobitką wykorzystał Filip Komorski, zdobywając kontaktowego gola. Podopieczni Róberta Kalábera nie mieli jednak zamiaru załamywać się nieustanną pogonią tyszan i w 38. minucie wrócili na dwubramkowe prowadzenie. Stało się tak po bombie Emila Bagina z dystansu, którą w drugiej z dobitek wykorzystał Roman Rác.
 
Trzecia tercja była ukoronowaniem tej dwugodzinnej wojny nerwów. Goście coraz mocniej napierali i efektem tego była kolejna kontaktowa bramka, którą zdobył Jere-Matias Alanen. Kontrowersji nie brakowało, ponieważ początkowo wydawało się, iż napastnik gości spalił w polu bramkowym. Ostatecznie jednak po analizie wideo arbitrzy uznali trafienie. Ten gol spowodował, że jastrzębianie jeszcze mocniej zaczęli pilnować tyłów, co z kolei otworzyło drogę do... kontrataków. Oto bowiem w 49. minucie kolejny atak podopiecznych Pekki Tirkkonena rozbił się o naszą obronę, po czym Emil Bagin obsłużył świetnym podaniem do przodu Martina Kasperlíka. Czeski sprinter wyszedł sam na sam z Fučíkiem i pewnym strzałem ukłuł po raz piąty. Znów dwa gole do przodu! Niebawem w naszego bramkarza wpadł jeden z rywali i była to już kolejna sytuacja tego typu, której koledzy Vilho Heikkinena nie mogli puścić płazem, a co zaowocowało jeszcze większymi nerwami. Nasza ekipa kontrolowała grę, ale w 57. minucie błąd wybicia gumy ponad pleksę przydarzył się Baginowi i i miejscowi musieli bronić się w osłabieniu. Na szczęście przeciwnik mimo obleżęnia nie znalazł sposobu na czwartą bramkę i tym samym stan rywalizacji po trzech meczach to już tylko 2-1 dla zwycięzców fazy zasadniczej.
 
W piątek kolejne spotkanie i ponownie możemy spodziewać się kapitalnych emocji - dość powiedzieć, że na finiszu czwartkowego spotkania doszło do następnych ''rozmów'' między zawodnikami obu ekip. Wpadajcie na Jastor! Będzie się działo! Przypomnijmy na koniec, że wygrana JKH GKS Jastrzębie oznacza, iż czeka nas na pewno piąty mecz w Tychach. W piątek JKH powalczymy o wyrównanie stanu rywalizacji i - zarazem - szóste spotkanie na Jastorze.
 
 
Bramki:
1:0 (03.49) - Roman Rác - Emil Bagin, Martin Kasperlík
1:1 (14.05) - Alan Łyszczarczyk - Filip Komorski
2:1 (22.39) - Radosław Nalewajka - Łukasz Kamiński, Vratislav Kunst
3:1 (24.31) - Jakub Ślusarczyk - Maciej Urbanowicz, Jakub Žůrek
3:2 (31.43) - Filip Komorski - Dominik Paś, Bartosz Ciura (5/4)
4:2 (37.29) - Roman Rác - Samuel Petráš, Emil Bagin
4:3 (44.56) - Jere-Matias Alanen - Mark Viitanen
5:3 (48.43) - Martin Kasperlík - Emil Bagin
 
 
Skład JKH GKS Jastrzębie: Vilho Heikkienen - Taneli Ronkainen, Aleksi Mäkelä, Mark Kaleinikovas, Hannu Kuru (4), Teemu Pulkkinen - Jakub Žůrek, Emil Bagin (2), Martin Kasperlík (2), Roman Rác (2), Szymon Kiełbicki - Niki Blomberg, Kamil Górny, Maciej Urbanowicz (2), Samuel Petráš (9+20), Jakub Ślusarczyk - Vratislav Kunst, Michał Zając, Radosław Nalewajka (2), Łukasz Nalewajka, Łukasz Kamiński
 
Skład GKS Tychy: Tomáš Fučík - Olli-Petteri Viinikainen, Valteri Kakkonen, Dominik Paś (6), Joona Monto (2), Bartłomiej Jeziorski - Olli Kaskiinen, Roni Allen, Alan Łyszczarczyk (4), Filip Komorski, Rasmus Heljanko - Bartosz Ciura, Bartłomiej Pociecha, Mathias Lehtonen (2), Jere-Matias Alanen, Mark Viitaken - Mateusz Bryk (2), Mateusz Ubowski, Jan Krzyżek (2), Wiktor Turkin, Mateusz Gościński
 
 

Autor:

SRiWR 'OLZA'