JKH WYRÓWNUJE STAN RYWALIZACJI
Po czwartkowej porażce w Satelicie mieliśmy prawo do obaw o losy ćwierćfinałowej rozgrywki, a tymczasem... nasi hokeiści 'otworzyli oczy niedowiarkom'! W piątkowy wieczór podopieczni Róberta Kalábera wyrównali stan rywalizacji z GKS Katowice, efektownie wygrywając na obiekcie wciąż urzędującego mistrza Polski 6:2 (2:1, 2:0, 2:1)! To oznacza, że plan na wyjazd został zrealizowany i teraz czas pójść za ciosem na Jastorze, gdzie widzimy się w poniedziałek i wtorek.
O tym, że drugi mecz ćwierćfinałowy będzie obfitował w walkę, przekonaliśmy się już na starcie widowiska, gdy hokeiści obu ekip wyjaśnili sobie wzajemne wątpliwości pod bandą i jedną z bramek. Z tej wojny nerwów zwycięsko wyszli jastrzębianie, obejmując prowadzenie w 8. minucie, gdy Arkadiusz Kostek dostał gumę kilka metrów przed niebieską i precyzyjnie uderzył obok Johnna Murray'a. Z korzystnego wyniku goście cieszyli się jednak tylko trzy minuty, po których Juraj Šimek, kapitalnie wykorzystał sytuację sam na sam z Bence Bálizsem. Po kwadransie gry na ławkę kar powędrował Mateusz Rompkowski i tę przewagę świetnie wykorzystał Dominik Paś. Chwilę potem mogliśmy prowadzić nawet 3:1, jednak jeden z rywali znakomicie podbił zmierzający do bramki strzał Dominika Jarosza.
W drugiej odsłonie podopieczni Róberta Kalábera poszli za ciosem, nie pozwalając rywalom na złapanie odpowiedniego rytmu. W 25. minucie trzecią bramkę zdobył Jozef Švec, zmieniając tor lotu krążka po świetnym uderzeniu z dystansu Oli-Petteriego Viinikainena. Chwilę potem Murray mógł skapitulować po raz kolejny, jednak podobnie jak w czwartek wybronił rzut karny, tym razem ekspediowany przez Tuukkę Rajamäkiego. Gospodarze odwlekli 'karę' tylko o kilkaset sekund, po których błysnął Antons Sinegubovs, przedzierając się przez katowickie zasieki i na raty pokonując bramkarza rywali.
Niestety, pod koniec drugiej i na początku trzeciej odsłony kibice przyjezdnych mieli powody do zmartwień. Jastrzębianie złapali aż... cztery kary, w tym za wybicie krążka poza taflę, czego w niegroźnej sytuacji dopuścił się Bálizs. Na szczęście podopieczni Jacka Płachty zmarnowali ten ogrom szans i tylko raz zdołali pokonać węgierskiego bramkarza JKH GKS. Los okrutnie zemścił się na rywalach, a wykonawcami wyroku okazali się kolejno Mark Kaleinikovas i Hugo Jansons wespół z Radosławem Nalewajką. Litwin zanotował świetny wypad przy grze w osłabieniu, zaś Łotysz wraz z Radkiem w 53. minucie również po efektownej kontrze postawili 'kropkę nad i'.
Jastrzębianie suwerennie dowieźli prowadzenie do końca meczu i tym samym w starciu do czterech zwycięstw mamy 1:1. Dla nas jednak największą zdobyczą piątkowego boju w Katowicach są całe hektolitry nadziei, które wlali w nasze serca podopieczni Róberta Kalábera!
Bramki:
0:1 (07.26) - Arkadiusz Kostek - Lauri Huhdanpä
1:1 (10.38) - Juraj Šimek - Mateusz Bepierszcz
1:2 (15.43) - Dominik Paś - Lauri Huhdanpä, Tuukka Rajamäki (5/4)
1:3 (24.07) - Jozef Švec - Olli-Petteri Viinikainen, Mark Kaleinikovas
1:4 (29.41) - Antons Sinegubovs - Kamil Górny
2:4 (40.51) - Marcin Kolusz - Grzegorz Pasiut, Joona Monto (5/3)
2:5 (43.09) - Mark Kaleinikovas - Kamil Górny, Dominik Jarosz (4/5)
2:6 (52.16) - Eduards Hugo Jansons - Radosław Nalewajka
Skład JKH GKS Jastrzębie: Bence Bálizs (2) - Olli-Petteri Viinikainen, Arkadiusz Kostek, Maciej Urbanowicz (2), Dominik Paś (2), Tuukka Rajamäki - Kamil Górny, Eduards Hugo Jansons (2), Mark Kaleinikovas, Jozef Švec (2), Lauri Huhdanpä - Ēriks Ševčenko, Mateusz Bryk, Radosław Nalewajka, Dominik Jarosz, Łukasz Nalewajka (2) - Jauhenij Kamienieu, Patryk Pelaczyk, Raivo Freidenfelds, Antons Sinegubovs
Skład KH GKS Katowice: John Murray - Mateusz Rompkowski (2), Maciej Kruczek, Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut, Brandon Magee - Marcin Kolusz, Robert Mrugała, Juraj Šimek, Joona Monto, Mateusz Bepierszcz (2) - Aleksi Varttinen, Jakub Wanacki (2), Mathias Lehtonen, Teemu Pulkkinen (2), Hampus Olsson - Dawid Musioł, Shigeki Hitosaho, Igor Smal, Patryk Krężołek (2)
Źródło: www.jkh.pl



