27-11-2014

LOTOS TREFL LEPSZY OD JASTRZĘBSKIEGO WĘGLA

W rozegranym wczoraj meczu XII kolejki PlusLigi siatkarze Jastrzębskiego Węgla przegrali na własnym parkiecie z Lotosem Trefl Gdańsk 2:3 (25:20, 22:25, 19:25, 25:19, 17:15).

Początek meczu to wyrównana walka z obu stron siatki. Na lewym skrzydle w szeregach Pomarańczowych świetnie prezentował się Zbigniew Bartman. Skuteczną bronią były też serwy w Sebastiana Schwarza, który miał problemy z przyjęciem. Po asie serwisowym Alena Pajenka było 6:6, ale na pierwszej przerwie technicznej prowadzili goście (6:8). W drużynie z Gdańska dobrą partię w ataku rozgrywał Murphy Troy. Po pierwszej przerwie technicznej nieźle zaś atakowali środkowi JW – Patryk Czarnowski oraz Alen Pajenk. Ilekroć Pomarańczowi zbliżali się na dystans jednego punktu, rywale odskakiwali na kolejny. W końcu jednak Schwarz popełnił błąd w polu zagrywki, a w kolejnej akcji Bartman zatrzymał pojedynczym blokiem Troya (18:17). Kiedy Bartman ponownie wbił gwoździa po stronie gdańszczan z lewego skrzydła, Andrea Anastasi po raz pierwszym w meczu wziął czas dla swojego zespołu (20:18). Za chwilę utytułowany szkoleniowiec zastosował ten sam manewr, gdyż jastrzębianie mieli już trzy punkty przewagi (22:19). Po naszej stronie powiódł się z kolei manewr z wprowadzeniem w pole serwisowe Jakuba Popiwczaka. Ostatnie słowo w secie należało do Krzysztofa Gierczyńskiego, który zamknął partię na korzyść gospodarzy w stosunku 25:20.

Gdańszczanie w niezłym stylu otworzyli drugiego seta. Po asie Troya wynik brzmiał 1:4. Kiedy niezwykle skuteczny w tym fragmencie meczu Mateusz Mika zmieścił się po wąskim skosie w polu, było 3:6. Taka też różnica punktowa na korzyść Lotos-u utrzymała się na pierwszej przerwie technicznej. Po pauzie technicznej szkoleniowiec gospodarzy niebawem sam zażądał przerwy dla swojego zespołu, bo pewnie grający przeciwnicy mieli już pięciopunktową przewagę (6:11). Nie do zatrzymania był Mika. Za  chwilę miała miejsce kolejna przerwa na żądanie Roberto Piazzy, bo gracze Lotos-u prowadzili już różnicą siedmiu punktów (7:14). Na próżno. Na drugiej przerwie technicznej drużyna z Gdańska wygrywała 16:9. Wejście Pajenka w pole serwisowe spowodowało zmniejszenie dystansu do rywali do czterech „oczek” (12:16). Punktowe bloki jastrzębian przyniosły zmniejszenie strat do dwóch punktów (15:17). Za chwilę jednak goście ponownie prowadzili czterema punktami. Pomarańczowi zerwali się raz jeszcze i po ataku Bartmana doszli przeciwników na punkt (19:20). As serwisowy Michała Łaski wyrównał stan seta (po 21). Nerwową końcówkę z nieprawdopodobnymi zwrotami akcji na parkiecie lepiej przetrwali gdańszczanie, którzy rozstrzygnęli partię na własną korzyść.

Trzeci set zaczął się podobnie jak poprzednia partia. Znów błysk Troya na zagrywce i znów siatkarze LOTOS-u szybko zbudowali bezpieczną przewagę. Do tego doszły błędy własne naszej drużyny. W efekcie tego podopieczni trenera Anastasiego schodzili na pierwszą przerwę techniczna z czteropunktową zaliczką (4:8). Skuteczność Miki oraz Troya w ofensywie przełożyła się na powiększenie przewagi gdańskiej drużyny (8:13, 11:16). Rozgrywający Marco Falaschi świetnie prowadził grę swojego zespołu. Dwa asy serwisowe Miki zwiększyły dystans punktowy do pięciu „oczek” (13:18). To był popis gry (zwłaszcza w obronie) w wykonaniu przyjmującego Lotos-u i reprezentacji Polski. Grający jak natchnieni goście pewnie zakończyli tę partię, wieńcząc – za sprawą Miki - drugą z piłek setowych.

Czwartego seta znowu od prowadzenia rozpoczęli goście. Przełom nastąpił za sprawą Bartmana, który najpierw złapał blokiem Mikę, a następnie Troya (6:4). Kiedy Łasko zwieńczył kontratak, a później do spółki z Grzegorzem Kosokiem zastopował na siatce Mikę, na tablicy pojawił się wynik 8:4. Kolejny, tym razem pojedynczy blok Bartmana na Mice, skutkował rezultatem 10:5 i czasem dla trenera gości. Bardzo dobre zagrywki Łaski sprawiły, że przewaga gospodarzy wzrosła do siedmiu punktów (13:6). Przy wyniku 14:6 Falaschiego zastąpił Przemysław Stępień. W jastrzębskich szeregach brylował skuteczny w ataku Bartman. Na drugiej przerwie technicznej wynik brzmiał 16:8 dla Pomarańczowych. As serwisowy Bartmana na Krzysztofie Wierzbowski tylko potwierdził wysoką dyspozycję naszego przyjmującego JW.
 
Na decydującą część meczu na plac gry w szeregach gości powrócili Troy oraz Falaschi. Zagrywki Amerykanina szybko dały rywalom prowadzenie (0:3). Przy stanie 3:7 trener Piazza poprosił o przerwę dla swojej drużyny. Zespoły zmieniły się stronami przy stanie 4:8. Dwa błędy gości w ataku umożliwiły jastrzębianom odrobienie strat do dwóch punktów (8:10). Gospodarze przegrywali już 8:12, ale wówczas w pole zagrywki powędrował Popiwczak i kąśliwymi serwami odmienił losy seta (po 12). Nasz zespół obronił dwa meczbole, ale za trzecim razem dał się pokonać. Mecz zakończył asem serwisowym Stępień.

MVP meczu został libero przyjezdnych Piotr Gacek.


Skład Jastrzębskiego Węgla: Krzysztof Gierczyński (15), Patryk Czarnowski (7), Michał Łasko (19), Zbigniew Bartman (19), Alen Pajenk (15), Michal Masný (1), Damian Wojtaszek (lbero) - Jakub Popiwczak (1), Mateusz Kańczok (1), Grzegorz Kosok (2)

Skład Lotosu Trefl Gdańsk: Sebastian Schwarz (14), Wojciech Grzyb (8), Marco Falaschi (4), Mateusz Mika (19), Bartosz Gawryszewski (9), Murphy Troy (20), Piotr Gacek (libero) - Przemysław Stępień (2), Damian Schulz (3), Krzysztof Wierzbowski, Sławomir Stolc (1)


Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl

Autor:

SRiWR 'OLZA'