MK GÓRNIK KATOWICE - BESKID SKOCZÓW - 2:2
Piłkarze Beskidu Skoczów zremisowali na wyjeździe 2:2 z MK Górnik Katowice w czwartej kolejce rozgrywek drugiej grupy IV ligi śląskiej.
Podopieczni Krzysztofa Sonata nie odnieśli jeszcze zwycięstwa na IV-ligowych boiskach, ale tym razem winni byli zejść z murawy w glorii zwycięzców.
Rywal był wszak słabo dysponowany i tylko niemoc strzelecka Łukasza Jelenia i Tomasza Kołdera, którzy nie potrafili wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, spowodowała że do 35 minuty widniał na tablicy wyników rezultat bezbramkowy. Wtedy to Łukasz Hanzel wykorzystał błąd defensywy gospodarzy, huknął z 16 metrów prosto w okienko bramki strzeżonej przez Mateusza Smudę.
Niestety na początku drugiej połowy skoczowianie dali się zaskoczyć, tracąc bramkę po strzale Rafała Baucza.
W 72 minucie spotkania piłkarze Beskidu ponownie cieszyli się sprowadzenia.
Skoczowianie egzekwowali rzut rożny, do piłki najwyżej wyskoczył stoper Marcin Misztal kierując ją w długi róg bramki katowiczan.
No ale cóż, dziesięć minut później Baucz wpadł w pole karne i po chwili upadł po niewinnie wyglądającym starciu z Dawidem Kruszką. Sędzia, przeciwieństwie do kibiców Beskidu, nie miał wątpliwości i podyktował 'jedenastkę', którą pewnie wykorzystał Krystian Czyżo.
Na upartego można mówić o pechu, gdyż w chwili problematycznego faulu, poza boiskiem był kluczowy gracz linii obrony, Misztal, który pewnie nie dopuściłby do utraty gola, ale powiedzmy sobie szczerze, takie sytuacje jakie zmarnowali skoczowianie w pierwszej połowie spotkania wołają o pomstę do nieba.
Bramki: Baucz (48), Czyżo (82 - karny) - Hanzel (35), Misztal (72)
Skład Beskidu: Trojanowski - Misztal, Marszolik (90 Olszar), Ihas, Kurzeja, Kisiała (71 Szczęsny), Kruszka (83 Kłoda), Hanzel, Kołder, Bystroń, Jeleń (63 Krupa).



