PEWNA WYGRANA ZE ŚLĘZĄ
We wczorajszym meczu otwierającym XXXII kolejkę rozgrywek grupy trzeciej piłkarskiej III ligi GKS 1962 Jastrzębie pokonał na Stadionie Miejskim Ślęzę Wrocław 4:0 (2:0).
Spotkanie świetnie rozpoczęło się dla GKS-u. Już w 4. minucie wynik otworzył pięknym strzałem przewrotką z kilku metrów Daniel Szczepan. Po chwili 'Szczepek' mógł mieć na koncie już dwie bramki, ale po ładnej kontrze uderzył tuż obok słupka. Wrocławianie otrząsnęli się po pierwszych minutach i przejęli inicjatywę, jednak nic z ich ataków nie wynikało. W 18. minucie było już 2:0. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Farid Ali, a piłka trącona przez Kamila Szymurę wpadła do bramki tuż przy słupku. Mając dwubramkowe prowadzenie, nasi zawodnicy spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku, nie pozwalając gościom nawet na stworzenie zagrożenia pod bramką Grzegorza Drazika, nie mówiąc o oddaniu strzału. Mimo jeszcze kilku niezłych okazji, jak uderzenie Damiana Tronta z dystansu czy sytuacja Damiana Zajączkowskiego, którego tuż przed bramką zablokował obrońca, pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym prowadzeniem GKS-u 2:0.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Zespół Ślęzy, starający się grać otwartą piłkę, dał zawodnikom GKS-u szansę na wyprowadzanie groźnych kontr i w 52. minucie po jednej z takich akcji i dośrodkowaniu Zajączkowskiego niezłej okazji nie wykorzystał Ali, nieczysto trafiając w piłkę, czym ułatwił interwencję Sebastianowi Idziorkowi. Trzy minuty później groźnie było w polu karnym gospodarzy, kiedy to na bramkę Drazika uderzał niepilnowany Mateusz Kluzek, lecz nasz bramkarz poradził sobie z tym uderzeniem. Po kolejnych kilku minutach w odstępie kilkudziesięciu sekund dwie okazje na podwyższenie prowadzenia miał Szczepan, lecz najpierw golkiper Ślęzy dobrze skrócił kąt, a po chwili obronił mocne uderzenie naszego napastnika. W 63. minucie nie miał jednak nic do powiedzenia. Po dobrze wyprowadzonej kontrze i płaskim strzale Szczepana z kilkunastu metrów piłka wpadła do bramki przy samym słupku. Dwie minuty później było już 4:0, a na listę strzelców wpisał się Tomasz Musioł, przy czym niemałą zasługę miał Idziorek, który przepuścił między rękami niezbyt mocne uderzenie. Przy tak korzystnym wyniku nasi zawodnicy nie forsowali tempa, choć kilkukrotnie zagrozili bramce Ślęzy, jednak rezultat nie uległ już zmianie, również dzięki Grzegorzowi Drazikowi, który po jednym ze strzałów świetnie wybił piłkę na rzut rożny.
Ostatecznie po dobrym spotkaniu trzy punkty zostają w Jastrzębiu-Zdroju, a przed zawodnikami tydzień przerwy, po której zmierzą się BKS-em Stal Bielsko-Biała.
Bramki: Daniel Szczepan (4, 63), Kamil Szymura (18), Tomasz Musioł (65)
Skład GKS 1962 Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Dominik Kulawiak, Kacper Kawula (77. Piotr Pacholski), Kamil Szymura, Dawid Weis, Damian Zajączkowski (60. Dominik Szczęch), Tomasz Musioł (71. Marcin Ruda), Damian Tront, Farid Ali, Kamil Jadach, Daniel Szczepan (75. Wojciech Caniboł)
Skład 1. KS Ślęza Wrocław: Sebastian Idziorek - Kamil Mańkowski, Marcin Wdowiak, Paweł Kucharczyk, Kajetan Łątka, Kornel Traczyk (62. Jakub Jakóbczyk), Filip Olejniczak (46. Patryk Caliński), Dawid Molski (46. Jakub Bohdanowicz), Maciej Firlej, Mateusz Kluzek (79. Przemysław Dubiel), Adrian Niewiadomski
Komentarze pomeczowe:
Grzegorz Kowalski (Ślęza Wrocław): Chcieliśmy zagrać otwartą piłkę. Byliśmy jednak za wolni, od początku pozwoliliśmy GKS-owi strzelać bramki. Później, gdy dochodziliśmy do piłki, gospodarze byli już dobrze ustawieni w defensywie i nie potrafiliśmy tego pokonać. Była widoczna różnica między zespołem, który jeszcze o coś walczy, a zespołem, który niestety, ale jest już w drodze na wakacje. Stwierdzam to z przykrością, bo jako trener powinienem jednak wpływać na to, żeby tak nie było. Ta różnica jednak była i wynik również to odzwierciedla.
Jarosław Skrobacz (GKS 1962 Jastrzębie): Nie powiedziałem tego wcześniej przed drużyną, ale teraz już mogę powiedzieć, że bardzo się obawiałem tego meczu. Ale dzisiaj determinacja, wola zwycięstwa, chęć gry była zdecydowanie po naszej stronie i nie można się temu dziwić. Szybko strzelona bramka jeszcze nam pomogła w tym wszystkim. Zespół gości próbował grać w ataku pozycyjnym i to pozwalało nam stwarzać kolejne sytuacje, a nie często się zdarza, że u siebie możemy zagrać z kontrataku, spokojnie się ustawiając i czekając na pomyłkę przeciwnika. Cały czas jednak będę mówił, że Ślęza to jeden z fajniejszych zespołów w naszej lidze. Bardzo fajnie prowadzony przez trenera. Ten sezon spokojnie dograją, ale w kolejnym na pewno mogą się liczyć.
Źródło: www.gksjastrzebie.com



