26-11-2025

PORAŻA JKH GKS W BOJU O SUPERPUCHAR

W rozegranym wczoraj w Tychach meczu o Tauron SuperPuchar Polski hokeiści JKH GKS Jastrzębie przegrali po dogrywce z GKS-em Tychy (0:1, 0:0, 1:0, 0:1).
 
Trudno zebrać myśli po spotkaniu, w które hokeiści skazywanej na pożarcie drużyny włożyli tak wiele serca i sił, a ostatecznie przegrali za sprawą przebłysku geniuszu... swojego niedawnego lidera. Kibice hokeja w całej Polsce przekonali się jednak we wtorkowy wieczór, że JKH GKS Jastrzębie pod wodzą Rafała Bernackiego to zespół karny i poukładany, który w tym sezonie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I być może właśnie to jest najważniejsze!
 
Zaledwie kilka dni temu podopieczni Pekki Tirkkonena wysoko pokonali jastrzębian, a ponadto wygrali również z szykowanymi do walki o medale ekipami z Katowic i Oświęcimia. Uskrzydleni takimi wynikami rywale zgodnie byli uważani za pewniaka do zdobycia trofeum. Tymczasem od początku byliśmy świadkami nie ''tyskiego huraganu'', a efektownej ''partii hokejowych szachów'', w trakcie której sędziowie podyktowali zaledwie trzy kary. Faktem jest, że nasi hokeiści zaczęli to spotkanie dość pechowo, bowiem już w 7. minucie wspomniany na wstępie Hannu Kuru otworzył wynik zawodów. Fiński lider obrócił się z Markiem Charvátem ''na plecach'' i wykorzystując jego błąd krycia kropnął pod poprzeczkę. W kolejnych minutach jastrzębianie mogli odgryźć się tyszanom, jednak na finiszu tercji po karze dla Aku Alho na wyżyny swoich umiejętności musiał wspiąć się Karolus Kaarlehto.
 
Lekcja wyniesiona z tego osłabienia zaowocowała na początku drugiej odsłony, gdy karę odsiadywał Radosław Nalewajka. Tym razem nasz zespół... w zasadzie nie pozwolił gospodarzom na oddanie celnego strzału. Środkowa odsłona zawodów była zresztą nad wyraz wyrównana, choć ze wskazaniem na mistrzów Polski, którzy częściej wygrywali wznowienia. W 38. minucie na ławkę kar powędrował Mark Viitanen za ''opóźnianie gry'', przy czym tym razem nie chodziło o wybicie gumy poza taflę, a długą walkę przy bandzie. Niestety, ten element tym razem nie okazał się atutem JKH GKS Jastrzębie i w efekcie Tomáš Fučík nie miał tu wiele pracy.
 
Przed trzecią tercją Peter Bezuška udzielił TVP Sport wywiadu, w którym przekonał nas, że jego koledzy doskonale wiedzą, po co są na lodzie i bynajmniej nie zrezygnowali z walki o trofeum. I rzeczywiście - w trzeciej odsłonie to JKH GKS Jastrzębie był zespołem lepszym i przynajmniej w dwóch sytuacjach powinien był doprowadzić do remisu - niestety nasi kadrowicze, czyli Jakub Ślusarczyk i Szymon Kiełbicki, przegrali pojedynki z kolegą z reprezentacji. W końcu jednak konsekwencja przyniosła efekt - w 58. minucie jastrzębianie wyskoczyli jak z katapulty z radości, gdy po akcji naszego eksportowego tercetu z pierwszej formacji Fučík w końcu musiał wyjmować gumę z siatki. Gola zdobył Riku Sihvonen, wykorzystując podanie z drugiego skrzydła Fredrika Forsberga. Wściekli gospodarze rzucili się do ataku, ale Kaarlehto zatrzymał ich napór, dzięki czemu pełni optymizmu jastrzębianie przystąpili do dogrywki.
 
Tu przez dość długi czas oglądaliśmy kolejną ''partię szachów'', jaka jest udziałem najlepszych zawodników przy grze trzech na trzech. Coraz pewniejszym wydawało się, że o wszystkim zadecyduje jeden błąd... I ten niestety przydarzył się naszej ekipie w 63. minucie, a pech chciał, że okazja trafiła na mistrza wykorzystywania takich sytuacji, czyli Hannu Kuru. Fin przejął gumę i ze spokojem wturlał krążek w minimum wolnego miejsca obok Kaarlehto...
 
Jednym radość, drugim smutek. Na plus zapisujemy kolejny bardzo dobry mecz naszego zespołu, który - co powtarzamy do znudzenia - był szykowany do roli drugoplanowego uczestnika rozgrywek. Teraz przed JKH GKS Jastrzębie (w końcu) kilka dni odpoczynku po ''maratonie''. W piątek pauzuje, natomiast w niedzielę o godz. 16:00 podejmie w Karwinie Unię Oświęcim.
 
 
Bramki: 
1:0 (06.43) - Hannu Kuru - Rasmus Heljanko, Bartłomiej Jeziorski
1:1 (57.08) - Riku Sihvonen - Fredrik Forsberg, Daniels Bērziņš
2:1 (62.41) - Hannu Kuru - Joel Kerkkänen (3/3)
 
 
Skład JKH GKS Jastrzębie: Kacper Michalski - Aku Alho (2), Emil Bagin, Riku Sihvonen, Daniels Bērziņš, Fredrik Forsberg - Peter Bezuška, Jakub Onak, Maciej Urbanowicz, Szymon Kiełbicki, Jakub Ślusarczyk - Marek Charvát (2), Patryk Hanzel, Łukasz Nalewajka, Bartłomiej Stolarski, Radosław Nalewajka (2) - Filip Wojciechowski, Jakub Adámek, Oskar Laszkiewicz, Karol Moś, Wiktor Zając
 
Skład GKS Tychy: Tomáš Fučík - Olli-Petteri Viinikainen, Mateusz Bryk, Alan Łyszczarczyk, Filip Komorski, Henri Knuutinen - Olli Kaskinen, Valteri Kakkonen, Bartłomiej Jeziorski, Hannu Kuru, Rasmus Heljanko - Olaf Bizacki, Bartłomiej Pociecha, Joel Kerkkänen, Dominik Paś, Mark Viitanen (2) - Juuso Walli, Rafał Drabik, Mateusz Urbowski, Mateusz Gościński
 
 

Autor:

SRiWR 'OLZA'