PORAŻKA PO TIE-BREAKU
W rozegranym wczoraj spotkaniu V kolejki siatkarskiej PlusLigi Jastrzębski Węgiel przegrał na własnym parkiecie z Treflem Gdańsk 2:3 (20:25, 25:23, 22:25, 29:27, 10:15).
Mecz rozpoczął się od udanego kontrataku w wykonaniu Macieja Muzaja. Akcja blok-aut autorstwa Salvadora Hidalgo Olivy dała naszej drużynie prowadzenie 3:1. Później jednak naszej ekipie przytrafił się przestój, który skutkował rezultatem 8:4 dla Trefla Gdańsk. Przerwa na żądanie trenera Marka Lebedewa przerwała serię gości. W szeregach gdańskiego zespołu świetnie funkcjonował blok, natomiast gospodarze mili spory kłopot ze skończeniem swojej pierwszej akcji. Przy wyniku 5:11 szkoleniowiec JW. zażądał kolejną przerwę na żądanie. Wejście Olivy w pole serwisowe pozwoliło naszej ekipie nieco podgonić wynik. Kubańczyk wprawdzie nie serwował asów, ale zagrywał na tyle mocno, że naruszył przyjęcie gości i umożliwił tym samym swoim kolegom grę z kontry. Blok Lukasa Kampy na Arturze Szalpuku był równoznaczny z rezultatem 14:16. Nadzieje miejscowych na wyrównanie stanu seta szybko prysły. Rywale znów włączyli wyższy bieg i po chwili mili już pięć punktów w zapasie (15:20). Pomarańczowi nadal nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na przeciwników, a przy tym popełniali mnóstwo błędów. W ostatniej akcji seta Muzaj zaserwował w siatkę.
Drugi set rozpoczął się dla gospodarzy jak marzenie. Skuteczne akcje Olivy wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie 4:0. Czas dla trenera Andrei Anastasiego sprawił, że jego drużyna uspokoiła grę i wkrótce potem wyrównała stan seta po 5. Kolejna część tej partii znów zaczęła przypominać pierwszy set. Gdańszczanie narzucili swoje tempo gry, którego nasza ekipa nie była w stanie wytrzymać (10:13). Na szczęście mieliśmy w swoich szeregach dobrze dysponowanego Muzaja, który nie mylił się w ataku, a do tego dołożył asa (13:13). Przy stanie 14:16 na placu gry pojawił się Jason De Rocco, który zmienił Olivę. Gra naszego zespołu nadal się nie układała. Przy stanie 14:17 Mark Lebedew wziął kolejny czas. Na próżno. Jastrzębianie wciąż mieliśmy kłopot z przyjęciem zagrywek Damiana Schulza. Z tarapatów zespół wyciągnął efektywnie grający Muzaj oraz sprytnie serwujący Grzegorz Kosok. Po autowym ataku Schulza wyrównaliśmy stan seta po 18. Po przerwie na żądanie trenera gości Schulz nadział się na nasz potrójny blok i został zmieniony przez Bradleya Guntera (19:18). Kolejny punktowy blok (tym razem na Mateuszu Mice) był jednoznaczny z wynikiem 22:21. Takiej okazji Pomarańczowi nie wypuścili już z rąk i zwyciężyliśmy w secie do 23.
Po 10-minutowej przerwie lepiej do gry wszedł nasz zespół (3:0). Goście szybko się jednak otrząsnęli i niebawem na tablicy wyświetlił się rezultat 3:4. Kiedy w kolejnej akcji blokujący Trefla sprytnie schowali ręce przy ataku Jasona De Rocco, naszemu trenerowi nie pozostało nic, jak tylko zareagować przerwą na żądanie. Przy stanie 3:6 Kanadyjczyka zmienił Marcin Ernastowicz. Nasza gra nadal wyglądała źle. Kłopoty w przyjęciu, niedokładne rozegranie i niepewny atak. To wszystko złożyło się na wynik 4:10. Wprawdzie chwilę potem dwukrotnie zadziałał jastrzębski blok, ale ich efekt był krótkotrwały. Rywale znów się rozpędzili i wkrótce prowadzili 14:7! Formą imponowali Szalpuk oraz Piotr Nowakowski. Po asie serwisowym Wojciecha Grzyba wynik brzmiał 18:12 dla Trefla. Gospodarze żaden sposób nie potrafili wyrządzić krzywdy gościom w tym elemencie. Dopiero kiedy w polu serwisowym pojawił się Wojciech Sobala, gdańszczanie nie utrzymali piłki w boisku (16:19). Zaraz potem trener Anastasi wziął czas, bo po akcji Muzaja różnica punktowa na korzyść Trefla wynosiła już tylko dwa 'oczka' (17:19). Intuicja go nie zawiodła. Pauza wybiła z dobrego rytmu JW (18:22). Później Pomarańczowi raz jeszcze zerwali się do odrabiana strat (świetny na zagrywce De Rocco, 21:22), ale ostatecznie górą byli siatkarze z Gdańska.
Na czwartego seta do składu JW powrócił Oliva (za De Rocco). Nakręceni świetną grą gdańszczanie pewnie weszli także i w tę część meczu (1:3). Nasza ekipa nadal strasznie się męczyła. Wynik 6:9 skłonił Marka Lebedewa do wzięcia przerwy na żądanie. Po pauzie Kosok pewnie skończył atak. Chociaż Jakub Popiwczak szalał w obronie, jego koledzy długo nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonych przeciwników. Dopiero od stanu 11:15 coś drgnęło w grze gospodarzy, którzy najpierw wyrównali stan seta (15:15), a następnie po akcji Kampy z Kosokiem wyszli na prowadzenie( 17:16). Później było jeszcze lepiej. Znakomity w ofensywie Muzaj dołożył jeszcze swoje zagrywką i w obronie (20:16). Gdańszczanie przetrwali tę nawałnicę i ze stanu 21:17 wyszli na prowadzenie (21:22). To nie był koniec szalonego seta. Goście mieli dwa meczbole, ale ich nie wykorzystali. Po drodze była jeszcze czerwona kartka dla Andrei Anastasiego za opóźnianie gry. Ale najważniejsze, że ostatecznie nasza drużyna wykorzystała trzeciego ze swoich setboli i doprowadziła do tie-break'a.
Tie-break był popisem gry obu zespołów, zwłaszcza w obronie. Nasi przeciwnicy prowadzili już 7:5, ale miejscowi zdołali wyrównać stan seta po 7. Zespoły zmieniły się stronami przy minimalnym prowadzeniu gdańskiej ekipy. Po zmianie stron nadal w natarciu byli rywale (8:10, 10:12). Kiedy rywale zatrzymali na siatce najlepszego na placu gry Muzaja, szanse na wygranie meczu mocno stopniały (10:13). Po przerwie na żądanie gdańszczanie zyskali cztery meczbole. I za sprawą MVP spotkania Szalpuka wykorzystali od razu pierwszy z nich, wygrywając całe spotkanie 3:2.
Skład Jastrzębskiego Węgla: Rodrigo Quiroga (12), Wojciech Sobala (5), Maciej Muzaj (32), Salvador Hidalgo Oliva (13), Grzegorz Kosok (9), Lukas Kampa (2), Jakub Popiwczak (libero) - Patryk Strzeżek, Dardan Lushtaku, Jason De Rocco (3), Marcin Ernastowicz (1)
Skład Trefla Gdańsk: Wojciech Grzyb (6), Tyler James Sanders (2), Mateusz Mika (13), Piotr Nowakowski (14), Damian Schulz (15), Artur Szalpuk (27), Maciej Olenderek (libero - Bradley Gunter (1), Szymon Jakubiszak, Patryk Niemiec
Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl



