PUNKT W BEŁCHATOWIE
W rozegranym wczoraj meczu XXIV kolejki siatkarskiej PlusLigi Jastrzębski Węgiel uległ na wyjeździe PGE Skra Bełchatów 2:3 (27:25, 17:25, 25:23, 15:25, 10:15).
Pierwszy punkt w niedzielnym spotkaniu zdobył Mariusz Wlazły, atakując po rękach blokujących.
Za sprawą znakomitych zagrywek Macieja Muzaja (dwa asy z rzędu) przyjezdni objęli prowadzenie 4:2. Dwupunktową przewagę jastrzębianie utrzymali do stanu 10:8. Później jednak potężnym serwisem dał nam się we znaki Srečko Lisinac i to gospodarze zyskali minimalną przewagę (10:11). Nasz zespół odzyskał prowadzenie za sprawą znakomicie usposobionego w polu serwisowym Muzaja (kolejny as i 13:12). W następnej akcji Wlazły wyraźnie przestrzelił w ataku, a to skłoniło szkoleniowca PGE Skry do wzięcia przerwy na żądanie. Po pauzie kapitan gospodarzy pomylił się raz jeszcze w kontrze (15:12)! Brązowi medaliści z poprzedniego sezonu łatwo jednak nie odpuścili i ponownie doprowadzili do wyrównania, a następnie wyszli na prowadzenie (18:19). Zawdzięczają to dobrej grze blokiem. As Jasona De Rocco odwrócił wynik na korzyść siatkarzy JW (20:19). W kolejnym fragmencie seta na placu gry trwała zażarta walka o każdy punkt. Przy prowadzeniu JW 23:22 Philippe Blain wziął czas, po którym Skra wyrównała stan seta. Następnie przy serwisie Bartosza Kurka Wlazły pewnie zwieńczył kontrę, a to dało rywalom pierwsze setbole (23:24). Tym razem to Mark Lebedew wziął czas, po którym Kurek pomylił się na zagrywce. Skra miała dwie szanse na skończenie seta, ale to Pomarańczowi wyszli górą w premierowej partii. W ostatniej akcji seta De Rocco zatrzymał na siatce kapitana Skry.
Początek drugiej partii to dominacja gospodarzy, którzy 'ustawili' sobie grę dzięki świetnej zagrywce Wlazłego (3:8). Nasi siatkarze trochę się otrząsnęli (5:8), ale wkrótce z przodu znowu byli podopieczni trenera Blaina, którzy pokazywali swą wyższość w bloku (6:12). Pomarańczowi zaczęli mieć poważne kłopoty w przyjęciu, a to sprawiało, że coraz ciężej było im się przebić przez szczelny bełchatowski blok. Przy stanie 15:8 trener Lebedew dał szansę gry Marcinowi Ernastowiczowi oraz Marcinowi Bachmatiukowi. Wynik 18:10 był równoznaczny z wejściem na plac gry również Radosława Gila. W kolejnej akcji Salvador Hidalgo Oliva popisał się asem serwisowym. Niebawem szkoleniowiec JW dał odpocząć także i Muzajowi. Zmiennicy dążyli do tego, by odwrócić losy seta, ale dystans punktowy do Skry był zbyt duży. W ostatniej akcji drugiej partii Nikołaj Penczew zmieścił się z atakiem w boisku.
Po 10-minutowej przerwie nasi siatkarze weszli na plac gry dobrze usposobieni (3:1). Dwupunktowy dystans na naszą korzyść utrzymał się do stanu 7:5. Bełchatowianie cały czas próbowali napierać, ale Pomarańczowi potrafili odpowiadać na ich ciosy. W tej części meczu największy kłopot jastrzębianie mieli z zatrzymaniem Bartosza Kurka. Błąd w ataku Muzaja pozwolił rywalom wyrównać stan seta. Dwie akcje Jasona De Rocco (udany atak po bloku i as serwisowy) umożliwiły naszej drużynie odskok na dwa punkty (15:13). PGE Skra wyrównała stan seta za sprawą punktowej zagrywki Karola Kłosa (18:18). Na szczęście później w pole serwisowe powędrował Lukas Kampa i przy jego serwisie goście ponownie odbudowali przewagę (22:20). Po czasie wziętym przez szkoleniowca Skry Lisinac trafił w boisko. Na ten cios skutecznie odpowiedział De Rocco (23:21). Przy stanie 24:22 przyjezdni zyskali pierwsze piłki setowe. Raz gospodarze zdołali się wybronić, ale w kolejnej akcji Wlazły popsuł zagrywkę.
Początek czwartej partii to ostra walka punkt za punkt. W naszych szeregach przytomnie w ataku i bloku zachowywali się De Rocco oraz Damian Boruch. Kiedy tylko po stronie JW pojawiło się lekkie zachwianie w przyjęciu, bełchatowianie momentalnie odskoczyli na dwa 'oczka' (5:7). Natomiast gdy w polu serwisowym gospodarzy zameldował się Wlazły, na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 8:12. Nie pomogła nawet przerwa na żądanie naszego trenera, bo po niej kapitan Skry zaserwował tak, że piłka prześlizgnęła się po taśmie i zupełnie zmyliła naszych przyjmujących. W zespole gości brylował w ofensywie MVP tego spotkania Bartosz Kurek (11:17). Podobnie jak w drugim secie Mark Lebedew wpuścił na boisko zmienników, ale rozpędzonych bełchatowian nie dało się zatrzymać. A to oznaczało konieczność rozgrywania tie-break'a w Bełchatowie.
Decydująca część meczu rozpoczęła się od punktu dla Skry. Za moment jednak Muzaj popisał się fantastycznym blokiem na Kurku (2:1). Po udanej kontrze De Rocco wyszliśmy na prowadzenie 5:4, ale za moment Kanadyjczyk musiał atakować w trudnej sytuacji i został zablokowany. To zaś było równoznaczne z wynikiem 6:5 dla żółto-czarnych. Zespoły zmieniły się stronami boiska przy minimalnej przewadze Skry. Kiedy w kolejnej akcji przyjezdni popełnili błąd dotknięcia siatki (7:9), trener Lebedew wziął przerwę na żądanie. Po pauzie De Rocco przestrzelił w ataku. Wkrótce potem szkoleniowiec JW raz jeszcze poprosił o czas, bo na tablicy widniał już rezultat 7:11. Zespół gospodarzy napędzał Wlazły. Pomarańczowi próbowali jeszcze dopaść rywali, ale bezskutecznie. Emocjonujący mecz zamknęła skuteczna akcja Kłosa.
Skład Skry Bełchatów: Nikołaj Penczew (6), Srečko Lisinac (17), Mariusz Wlazły (20), Bartosz Kurek (20), Karol Kłos (13), Nicolas Uriarte (1), Kacper Piechocki (libero)
Skład Jastrzębskiego Węgla: Jason De Rocco (14), Grzegorz Kosok (7), Maciej Muzaj (20), Salvador Hidalgo Oliva (12), Damian Boruch (4), Lukas Kampa, Jakub Popiwczak (libero) - Patryk Strzeżek, Marcin Ernastowicz (2), Marcin Bachmatiuk (2), Radosław Gil, Karol Gdowski (libero)
Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl



