26-10-2016

WIGRY BLIŻEJ PÓŁFINAŁU PP

W rozegranym wczoraj w Jastrzębiu-Zdroju pierwszym meczu 1/4 finału piłkarskiego Pucharu Polski GKS 1962 Jastrzębie przegrał z I-ligowymi Wigrami Suwałki 1:2 (1:1).

Pierwsze minuty w wykonaniu jastrzębian były dość niemrawe. Goście narzucili swój styl gry i w 12. minucie wyszli na prowadzenie po dobrze rozegranym rzucie rożnym i celnym strzale głową Kamila Zapolnika. Po zdobytej bramce Wigry kontrolowały wydarzenia na boisku, a gospodarzom brakowało argumentów, by cokolwiek zdziałać pod bramką Karola Salika, w efekcie czego na boisku dominowała głównie walka w środku pola, a pod obiema bramkami działo się niewiele. Więcej zaczęło się dziać w końcówce pierwszej połowy, kiedy to nasz zespół mocniej ruszył do ataku. W 43. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Mateusz Radecki, a dwie minuty później arbiter główny spotkania uznał, że w polu karnym faulowany był Wojciech Caniboł i podyktował rzut karny, który pewnym strzałem na bramkę zamienił sam poszkodowany i pierwsza połowa zakończyła się remisem, mimo że więcej z gry mieli przyjezdni.

Przez pierwszych kilkanaście minut drugiej połowy inicjatywa była po stronie GKS-u, a gra toczyła się głównie na połowie Wigier. Mimo kilku ofensywnych akcji nie udało się jednak doprowadzić do wyrównania, choć podopieczni Jarosława Skrobacza oddali kilka strzałów, ale niestety niecelnych. Im dłużej trwało to spotkanie, tym bardziej się wyrównywało, a suwałczanie starali się wychodzić z groźnymi kontrami i jedna z nich zakończyła się bramką. W 76. minucie z prawej strony piłkę na jedenasty metr wycofał Janusz Bucholc, a wychowanek Morcinka Kaczyce Kamil Adamek przyłożył nogę i piłka wpadła do bramki tuż przy słupku obok bezradnego w tej sytuacji Grzegorza Drazika. Trzy minuty po straconej bramce do wyrównania strzałem z dystansu próbował doprowadzić Bartosz Szepeta, jednak bramkarz gości szczęśliwie wybił piłkę na rzut rożny. Przyjezdni mając korzystny wynik nastawili się głównie na obronę, ale mimo to w 88. minucie gospodarze stworzyli sobie znakomitą okazję do wyrównania. Wzdłuż bramki podał Caniboł, a sam przed bramkarzem na piątym metrze znalazł się wprowadzony w drugiej połowie Tomasz Dzida, jednak uderzył prosto w wychodzącego z bramki Salika.

Nasi zawodnicy dalej starali się doprowadzić do wyrównania, lecz goście nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa, ostatecznie zwyciężając 2:1 i to zespół z Suwałk jest bliżej półfinału Pucharu Polski, jednak nie zapominajmy, że czeka nas jeszcze rewanż w Suwałkach, w którym będą mogli wystąpić już zawodnicy, którzy dzisiaj pauzowali za żółte kartki oraz zmagali się z kontuzjami.


Bramki: Wojciech Caniboł (45+2 karny) - Kamil Zapolnik (12), Kamil Adamek (76)


Skład GKS 1962 Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Damian Zajączkowski, Kacper Kawula, Bartosz Szepeta, Dominik Kulawiak, Adrian Kopacz, Damian Tront, Dominik Szczęch, Dawid Weis (77. Tomasz Dzida), Wojciech Caniboł, Kamil Jadach

Skład Wigier Suwałki: Karol Salik - Adrian Karankiewicz, Mateusz Radecki, Janusz Bucholc, Maciej Wichtowski, Damian Kądzior (85. Rafał Remisz), Mamadou Kanteh Danjo (44. Kamil Adamek), Jakub Bartkowski, Kamil Zapolnik, Damian Gąska (83. Miłosz Kozak), Tomasz Jarzębowski


Wypowiedzi pomeczowe:

Dominik Nowak (Wigry Suwałki):  W pierwszej kolejności dziękuję moim zawodnikom za determinację, walkę i skuteczność działań. Wygraliśmy pierwszą połowię 2:1, bo tak to określam jako całość tej rywalizacji. Na początku meczu kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, strzeliliśmy bramkę. Co do sytuacji, która miała wpływ na przebieg spotkania, wiemy jakiej, to tego nie będę komentował. Nawet grając 11 na 10, bo czerwona kartka była oczywiście słuszna, to rzutu karnego nawet nie będę komentował, bo wszyscy to widzieliśmy. Mimo wszystko w drugiej połowie dobrze się organizowaliśmy, nie pozwoliliśmy na zbyt wiele przeciwnikowi. Murawa była trudna jeśli chodzi o prowadzenie gry, ale ona była trudna dla obu zespołów. Dla nas najważniejsze było tutaj zwycięstwo i to osiągnęliśmy. Dziękuję kibicom, którzy przebyli tutaj daleką drogę i nas wsparli. Przełamaliśmy pewną serię wygrywając w pucharze i w lidze musimy pokazać taki sam charakter, który na pewno będziemy pokazywać. 

Jarosław Skrobacz (GKS 1962 Jastrzębie): Gratulacje dla trenera gości za dzisiejszy mecz i zwycięstwo. My tego spotkania nie musieliśmy dzisiaj przegrać, nawet pomijając wszystkie okoliczności. Ja liczę i bardzo mocno wierzę w swój zespół. Dzisiaj, jak wszyscy wiedzą, graliśmy bez pięciu zawodników, którzy wystąpili przeciwko Łęcznej i to się musiało obić na naszej grze. Początek był bardzo bojaźliwy, wręcz do 10-15 minuty byliśmy przestraszeni. Potem uwierzyliśmy, że się da i jestem przekonany, że również będzie się dało w Suwałkach.


Źródło: www.gksjastrzebie.com

Autor:

SRiWR 'OLZA'