08-10-2017

WYGRANA JW W PIERWSZYM MECZU SEZONU

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla odnieśli zwycięstwo w swoim pierwszym meczu w nowym sezonie PlusLigi.
W dzisiejszym meczu... III kolejki podopieczni Marka Lebedewa pokonali we własnej hali Skrę Bełchatów 3:1 (25:21, 23:25, 27:25, 25:20).

Początek spotkania należał do gospodarzy. W naszym zespole mocne wejście zaliczyły nasze dwie największe 'armaty' w ofensywie, czyli Salvador Hidalgo Oliva oraz Maciej Muzaj (5:2). Po stronie gości z Bełchatowa tradycyjnie już w ataku 'karty rozdawali' Mariusz Wlazły oraz Srećko Lisinac. Po asie serwisowym Damiana Borucha wynik brzmiał 10:6 dla JW. To skłoniło trenera Roberto Piazzę do wzięcia pierwszej przerwy na żądanie. Po błędzie Wlazłego w ataku nasza drużyna prowadziła 12:7. Wkrótce potem rywale doszli nasz zespół na różnicę dwóch 'oczek' (13:11), ale ich serię przerwał skuteczną akcją Grzegorz Kosok. Kiedy za moment swoje dołożył też Boruch (potężny 'gwóźdź'), miejscowi ponownie mogli wziąć głębszy oddech (15:11). Przy stanie 17:13 dla Pomarańczowych na placu gry pojawił się Nikołaj Penczew, który zmienił Bartosza Bednorza. W następnej akcji Lukas Kampa zaserwował asa, po którym na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 18:13 dla gospodarzy. Efektywna akcja autorstwa Muzaja dała naszej ekipie pierwsze piłki setowe przy stanie 24:20.  Pierwszą partię na naszą korzyść zamknął atak Rodrigo Quirogi.
 
W drugiego seta lepiej weszli bełchatowianie, których napędzały skuteczne akcje Milada Ebadipoura oraz Wlazłego. W naszej ekipie poprawnie funkcjonowała obrona i kontratak wieńczony głównie przez Muzaja (6:7). Jastrzębski Węgiel cały czas jednak musiał gonić wynik. Przewaga wicemistrzów Polski była minimalna, ale jednak była. Serwis Ebadipoura naruszył nieco przyjęcie gospodarzy (11:14), ale wówczas  z dobrej strony pokazał się Quiroga (atak i serwis), a do tego jastrzębianie 'włączyli' blok (12:13). W kolejnym fragmencie partii goście znów odskoczyli punktowo. Przy stanie 13:16 Mark Lebedew po raz pierwszy w meczu wziął przerwę na żądanie, bo gra jego podopiecznych zaczęła nieco szwankować. Za chwilę do tego manewru uciekł się trener Piazza (16:19). Później zdarzyło się coś rzadko spotykanego. W pole serwisowej JW powędrował Oliva i… zaserwował cztery asy z rzędu (21:19)! Czas na żądanie trenera Piazzy, a po nim Oliva dokłada piątego asa! Kiedy Kubańczyk po raz szósty minął linię serwisową cała hala zaczęła skandować jego nazwisko, ale tym razem po jego serwie gości utrzymali piłkę w boisku. Wydawało się, że po czymś takim Pomarańczowi są już nie do zatrzymania. A jednak! Od stanu 23:20 bełchatowianie zdobyli pięć 'oczek' z rzędu i wygrali partię 25:23. Szkoda. Wielka szkoda.
 
Po niezwykle emocjonującej, ale niestety przegranej końcówce drugiej partii, nasza drużyna pozytywnie rozpoczęła trzecią część meczu. Skuteczne ataki Olivy dały nam prowadzenie 3:1. Później technicznym zagraniem popisał się Quiroga (5:3). Pomimo tego, że rywal mocno naciskali (Ebadipour), nasz zespół czas utrzymywał nieznaczną przewagę (8:7). Udany blok Lukasa Kampy na Bednorzu zwiększył prowadzenie JW do dwóch punktów (10:8). Dobry, mocny serwis autorstwa Olivy sprawił, że dystans punktowy na rzecz Pomarańczowych wynosił już trzy punkty (12:9). W środkowej części tego seta 'obudził się' Muzaj (blok na Wlazłym i 16:13). Świetną zmianę dał też Wojciech Sobala, który zastąpił Borucha (17:14). Inny ze środkowych, Grzegorz Kosok, nie chciał być gorszy od kolegi i za moment popisał się znakomitym blokiem na Lisinacu (18:14). Po czasie wziętym przez szkoleniowca Skry nasi rywale zdobyli punkt. Pomarańczowi cały czas kontrolowali wynik (20:16). Potem jednak zamiast uciekać się do prostych środków, zaczęli szukać koronkowych rozwiązań (22:20). Przy serwisie Szymona Romacia Skra wyrównała stan seta po 22. Siatkarską wojnę nerwów przy wielkim udziale znakomitego w obronie Jakuba Popiwczaka i skuteczności Quirogi wygrali Pomarańczowi.

W czwartej partii nie mająca nic do stracenia Skra ruszyła mocno z kopyta. Na szczęście nasza ekipa dotrzymała kroku bełchatowianom i podjęła z nimi walkę cios za cios. Wkrótce potem zarysowała się lekka przewaga Pomarańczowych, a po błędzie własnym Skry wynik brzmiał 10:7. Zaraz potem Kampa rozegrał znakomitą kontrę z Olivą i mieliśmy już cztery punkty w zapasie (11:7). Błąd dotknięcia siatki przez Patryka Czarnowskiego skutkował rezultatem 13:9, a zaraz potem pojedynczym blokiem błysnął Kosok. Wynik 16:11 skłonił trenera Piazzę do wzięcia kolejnej w meczu przerwy na żądanie. Po pauzie Bednorz skończył atak. Jastrzębski Węgiel nadal pozostawał w natarciu (18:14). As serwisowy Muzaja był jednoznaczny z wynikiem 23:18. Ekipa trenera Marka Lebedewa dowiozła wygraną w secie do końca i po akcji… zakończyła czwartą partię i cały mecz w stosunku 3:1!

MVP spotkania wybrany został Salvador Hidalgo Oliva.


Skład Jastrzębskiego Węgla: Rodrigo Quiroga (9), Damian Boruch (4), Maciej Muzaj (16), Salvador Hidalgo Oliva (23), Grzegorz Kosok (8), Lukas Kampa (3), Jakub Popiwczak (libero) - Wojciech Sobala (1), Jason De Rocco

Skład Skry Bełchatów: Grzegorz Łomacz (2), Milad Ebadlour (6), Srećko Lisinac (9), Mariusz Wlazły (16), Bartosz Bednorz (15), Patryk Czarnowski (3), Kacper Piechocki (libero) - Robert Milczarek (libero), Nikołaj Penczew (3), Szymon Romanć (2), Karol Kłos (1), Marcin Janusz


Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl

Autor:

SRiWR 'OLZA'