Z SIATKARSKICH PARKIETÓW <br />CZARNA ŚRODA NASZYCH ZESPOŁÓW
Wczorajszy dzień nie będzie mile wspominany przez nasze zespoły. Wszystkie sześć drużyn grający w rozgrywkach ligi wojewódzkiej doznały porażek. Tak fatalnego bilansu jeszcze w tym sezonie nie odnotowaliśmy.
W meczach IX kolejki ligi juniorów grały LKS Olimpia Goleszów, KS Jastrzębie Borynia oraz KS Beskid Skoczów.
Olimpia zagrała na własnym parkiecie z SK Górnik Radlin i przegrała 0:3 (19:25, 18:25, 20:25). Niestety podopieczni Stefana Daniela zagrali bez wiary zwycięstwo, co było wyraźnie widać na boisku.
O niebo lepiej zaprezentowali się młodzi siatkarze Beskidu Skoczów, którzy w ostatnim występie na własnym parkiecie zmierzyli się z AZS RAfako Racibórz. Zespół prowadzony przez Marka Proksę mógł to spotkanie nawet wygrać, ale duża ilość własnych błędów spowodowała, że ostatecznie Beskid przegrał ten mecz 2:3 (25:20, 21:25, 25:22, 18:25, 11:15). Na wyróżnienie w drużynie gospodarzy zasłużył sobie, kapitan zespołu, Łukasz Zgoda.
Niestety również siatkarze z Jastrzębia Zdroju przegrali swój mecz. Podopieczni Tomasza Majewskiego pojechali do Bielska-Białej bez kilku podstawowych graczy, a szczególnie bez żadnego z zawodników grających na pozycji libero. Wykorzystał to, walczący o awans do czołowej ósemki, BBTS Włókniarz, który wygrał pewnie 3:0 (25:15, 25:23, 25:20).
Pomimo tej porażki KS Jastrzębie Borynia ma już zagwarantowane pierwsze miejsce w grupie I.
W XI kolejce ligi kadetek wszystkie nasze zespoły grały na własnych parkietach, ale za to z zespołami teoretycznie silniejszymi.
W najgorszej sytuacji była Dębowianka Dębowiec, która gościła na własnym parkiecie lidera grupy I - MKS Bielsko-Biała. Faworyzowany zespół z Bielska nie pozostawił zespołowi z Dębowca żadnych złudzeń i wygrał przekonywująco 3:0 (25:13, 25:10, 25:7).
O wiele łatwiejszego rywala miała Victoria Cieszyn. I nie ma co ukrywać wydarzenia na boisku wskazywały, że LKS Orzeł Kozy jest do ogrania. Ale pomimo kilkupunktowego prowadzenia w pierwszym i drugim secie nasze dziewczęta przegrały na własne życzenie pierwszą partię do 22, a drugą do 24. Tu trzeba jednak zauważyć, że przy stanie 24:23 dla Victorii w drugim secie, atak zawodniczki z Cieszyna otarł się o ręce blokującej rywalki, co widzieli wszyscy zebrani na sali, oprócz sędziego. Ta fatalna decyzja pana Wojciecha Targosza wyraźnie rozbiła podopieczne Andrzeja Husarka, które trzy ostatnie piłki oddały po prostych błędach w obronie.
W trzecim secie dominacja przyjezdnych była wyraźna, które prowadziły 13:7, a potem 16:9. Cieszynianki, zdołały jeszcze zbliżyć się na dwa punkty, ale końcówka należała do bardziej doświadczonego zespołu gości, który wygrał tą partię do 20, a cały mecz 3:0.
Najwyższej sklasyfikowany z naszych zespołów - MUKS SZS Cieszyn zmierzył się wczoraj z BKS-em Stal Bielsko-Biała. Stawką tego meczu była druga lokata w tabeli, zbliżająca któryś z zespołów do półfinałów mistrzostw Śląska. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w bielskim klubie panuje ostatnio nerwowa atmosfera, czego dowodem są ostatnie roszady trenerskie. A gdy do tego dodamy, porażkę Stali na własnym terenie z cieszyniankami 2:3, to chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że bielszczanki przyjechały do Cieszyna niezwykle zmotywowane. Niestety trener Jakub Bączek nie mógł wystawić optymalnego składu. Zabrakło głównie środkowej bloku Marleny Blicharz, co przy wysokich bielszczankach było aż nadto widoczne.
W pierwszej partii rywalki szybko odjechały na kilka punktów (9:3, 15:9) i przez dłuższy czas kontrolowały wydarzenia na boisku. Potem jednak podopieczne Jakuba Bączka zaczęły dobrze grać blokiem i nieźle zagrywać, co spowodowało, że na tablicy pojawił się wynik 21:21. Niestety w końcówce cztery błędy (zepsuta zagrywka, złe przyjęcie, autowy atak i fatalne rozegranie) spowodowały, że pierwszy set padł łupem rywalek.
W druga odsłona tego spotkania rozpoczęła się od prowadzenia MUKS-u 2:0, ale potem bielszczanki ponownie zaczęły odskakiwać. Znakomitą partię rozgrywała Sandra Szczygioł, która raz po raz raziła nasz zespół silnymi i precyzyjnymi atakami (zawodniczka z nr '3' na koszulce wyraźnie odbiegała od reszty dziewcząt umiejętnością czytania gry, co wielokrotnie pokazała w również w obronie). Przy stanie 17:23, nasz zespół zdobył cztery punkty z rzędu i w kibicach odżyła nadzieja. W tym momencie trener bielszczanek wziął czas, co było o tyle dobrym posunięciem, że dwie kolejne piłki wygrały jego podopieczne.
W trzecim secie do stanu 8:9 nasz zespół dotrzymywał kroku rywalkom, potem nastąpiła seria własnych błędów i BKS powiększył przewagę do pięciu punktów. To był przełomowy moment tego seta i niestety meczu, bowiem bielszczanki kilkupunktową przewagę dowiozły do końca, wygrywając seta do 19, a cały mecz 3:0 (25:21, 25:21, 25:19).
W naszym zespole nieźle tradycyjnie zagrały Monika Huba i Małgorzata Płusa. Przyzwoicie spisały się również Edyta Grygierek i Martyna Grygierek
Na trzy kolejki przed końcem zmagań kadetek, MUKS Cieszyn traci do Stali Bielsko-Biała trzy punkty. Patrząc na terminarz gier, niestety, jest mało prawdopodobne by nasz zespół zdołał przeskoczyć renomowaną Stal w tabeli, ale jak powiedział klasyk 'dopóki piłka w grze...'
Na koniec pozostawiliśmy sobie dobrą wiadomość. We wtorek, w spotkaniu XV kolejki rozgrywek juniorek TRS Siła Ustroń rozgromiła na własnym parkiecie AZS Gliwice 3:0 (25:12, 25:13, 25:14). Szkoda, ze tylko Siła była zwycięska.



