GKS 1962 JASTRZĘBIE LIDEREM
W rozegranym wczoraj meczu VI kolejki grupy trzeciej piłkarskiej III ligi GKS 1962 Jastrzębie pokonał na Stadionie Miejskim rezerwy Śląska Wrocław 4:2 (4:0).
Pierwsza połowa spotkania z rezerwami ekstraklasowego Śląska Wrocław była w wykonaniu naszego zespołu wyśmienita. Od początku gospodarze narzucili rywalowi swój styl gry, co przełożyło się na cztery strzelone gole w tej części gry.
Worek z bramkami rozwiązał w 13. minucie Damian Zajączkowski, który wykończył składną akcję miejscowych, z najbliżej odległości pakując piłkę do pustej bramki (podanie Damiana Tronta). Osiem minut później swój show rozpoczął Wojciech Caniboł, który w ciągu pięciu minut skompletował klasycznego hat-tricka. Najpierw pokonał bramkarza gości strzałem głową, po dobrym dośrodkowaniu Farida Alego z rzutu rożnego. Cztery minuty po tym trafieniu ponownie dośrodkowywał Ali, głową z kilkunastu metrów uderzał Zajączkowski, a niepewnie interweniujący Krystian Paszkowski wypuścił piłkę, nie zdołał jej także złapać na linii bramkowej, co wykorzystał Caniboł. Kilkadziesiąt sekund później Cani zdobył trzeciego gola, w czym ponownie pomógł mu golkiper Śląska, nabijając naszego napastnika piłką, która wtoczyła się do bramki. Mimo jeszcze kilku dogodnych sytuacji do przerwy więcej bramek nie padło.
W drugiej połowie przez dłuższy czas na murawie nie działo się nic ciekawego. Nasz zespół, zadowolony z czterobramkowego prowadzenia oddał inicjatywę przyjezdnym, mądrze oszczędzając siły i nie forsując tempa. Dopiero w 69. minucie podopieczni Jarosława Skrobacza zagrozili bramce Śląska po uderzeniu Tronta z dystansu, ale Paszkowski zdołał obronić ten strzał. Cztery minuty później ładną, indywidualną akcją popisał się Dominik Szczęch, jednak piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. Po kolejnych kilkudziesięciu sekundach ponownie swój zespół przed stratą bramki uratował Paszkowski, tym razem broniąc trudny strzał z dystansu Kamila Szymury.
Wrocławianie ambitnie walczyli o zdobycie bramki i udało im się to w 77. minucie. Pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Daniel Łuczak, przy którym Grzegorz Drazik nie miał nic do powiedzenia. Goście poszli za ciosem i trzy minuty później wywalczyli rzut karny po faulu Szymury, którego pewnym egzekutorem okazał się Artur Łuszkiewicz. Kolejne ataki Śląska nie przyniosły już bramkowego efektu, dzięki czemu jastrzębianie zapisali na swoje konto trzy punkty, dające im przodownictwo w tabeli rozgrywek.
Bramki: Damian Zajączkowski (13), Wojciech Caniboł (21, 25, 26) - Daniel Łuczak (77), Artur Łuczkiewicz (80-karny)
Skład GKS 1962 Jastrzębie: Grzegorz Drazik - Dominik Kulawiak (60. Dawid Weis, 65. Dominik Szczęch), Piotr Pacholski (51. Kacper Kawula), Kamil Szymura, Oskar Mazurkiewicz, Farid Ali, Tomasz Musioł (72. Paweł Gwóźdź), Damian Tront, Damian Zajączkowski, Wojciech Caniboł, Kamil Jadach
Skład Śląska II Wrocław: Krystian Paszkowski - Adrian Repski, Kamil Wrótny, Artur Łuczkiewicz, Adrian Sobczak, Krzysztof Cieśla (64. Miłosz Kubacki), Paweł Kohut (87. Karol Danielik), Adrian Łyszczarz (75. Mateusz Stempin), Maciej Matusik, Daniel Łuczak, Marcin Przybylski (46. Mikołaj Kotfas)
Trenerski dwugłos:
Jarosław Skrobacz (GKS 1962 Jastrzębie) - My ten mecz dziś zaczęliśmy tak, jak sobie założyliśmy w szatni. Od początku nie pozwoliliśmy przeciwnikom uwierzyć w siebie, to było naszym celem. Wiemy, jak młodzi chłopcy grają, jak im się troszkę pozwoli. W pierwszej połowie to uniemożliwili, graliśmy dobrze, skutecznie. Mimo to myślę, że możemy mieć do siebie trochę uwag. Niektóry mówią, że zwycięzców się nie sądzi i może przy tym pozostańmy, ale troszeczkę szkoda tej drugiej połowy, że znowu się wdarło trochę braku koncentracji. Może nie powinno tak być, może ta nonszalancja, delikatne odpuszczenie, spowodowało to, że straciliśmy te dwie bramki po stałych fragmentach gry. Pozwoliliśmy rzucić sobie te piłki za plecy, może roszady w obronie to spowodowały, ale mimo wszystko uważam, że nie powinniśmy do tego dopuścić.
Arkadiusz Bator (Śląsk II Wrocław) - Gratuluję Jastrzębiu trzech punktów. My tak naprawdę zderzyliśmy się z piłką seniorską. Mam młody zespół, w pierwszej jedenastce było aż ośmiu młodzieżowców. Poznajemy tą piłkę seniorską, to była dla tych młodych chłopców informacja, co czeka ich, jak chcą grać w piłkę na wyższym poziomie. Przez pierwsze trzydzieści minut nie byliśmy w stanie zrobić nic, zostaliśmy zdominowani przez przeciwnika. Ja z kolei chciałbym pogratulować moim chłopcom za drugą połowę, bo podjęli walkę, pokazali charakter i na ciężkim terenie strzelili dwie bramki. Natomiast wynik z pierwszej połowy odzwierciedla całe spotkanie.
Źródło: www.gksjastrzebie.com



