LKS CZANIEC - BESKID SKOCZÓW - 0:0
Pierwszą wiosenną stratę punktową w rozgrywkach IV ligi zanotowali piłkarze Beskidu Skoczów.
Wczoraj w meczu XXIII kolejki podopieczni Adama Noconia bezbramkowo zremisowali na wyjeździe z LKS Czaniec.
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy kilkakrotnie zagrozili bramce Beskidu. Najbliżej zdobycia gola był w 7 minucie Rafał Bączek. Po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybił Mirosław Łacek. Z biegiem czasu mecz się wyrównał, ale sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Po pół godzinie gry w walce o piłkę zderzyli się Dariusz Ihas i Piotr Świerzyński. Niestety, dla piłkarza gości oznaczało to koniec gry i wizytę w szpitalu. Kilka minut później defensywa Beskidu doznała kolejnego osłabienia, kiedy to z powodu kontuzji boisko opuścił Remigiusz Hudek.
Pierwsze dwadzieścia minut drugiej odsłony to przewaga naszego zespołu, jednak Krzysztof Oleksy dwukrotnie okazał się lepszy od Bogdana Pruska. Kilka minut później piłka jedyny raz ugrzęzła w siatce. Po uderzeniu Piotra Balonka, Joachim Mikler 'wypluł' footbolówkę wprost pod nogi Mateusza Płonki, który trafił do bramki. Sędzia gola nie uznał, dopatrując się zagrania ręką przez napastnika Czańca. W końcówce sędzia pomylił się po raz drugi, tym razem nie zauważając zagrania ręką obrońcy gospodarzy w polu karnym po dośrodkowaniu Piotra Smolca.
Skład Beskidu: Mikler - Zaremski, Łacek, Hudek (42. Kotrys), D. Ihas (34. Rumiński) - Smolec, Tkocz, Kolisz, Stalmach - A. Ihas (89. Adamek), Prusek



