PORAŻKA PO TIE-BREAKU Z INDYKPOLEM
We wczorajszym meczu XXI kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel uległ Indykpolowi AZS Olsztyn 2:3 (31:33, 25:21, 27:25, 22:25, 13:15).
Pierwszy punkt spotkania zdobył po ataku z piłki przechodzącej w kontrze kapitan JW Grzegorz Kosok. Błędy w ofensywie po stronie gości sprawiły, że Pomarańczowi wyszli na prowadzenie 4:1. Olsztynianie szybko jednak otrząsnęli się z letargu i po asie serwisowym Pawła Pietraszki wyrównali stan seta po 5. Wkrótce potem Jan Hadrava posłał na stronę jastrzębian kolejną punktową zagrywkę i tym razem na czele byli siatkarze ze stolicy Warmii i Mazur. Kiedy przewaga olsztynian wzrosła do trzech 'oczek' trener Roberto Santilli zareagował wzięciem przerwy na żądanie. W dalszej części seta goście utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie, ale odgryzać próbował im się Christian Fromm. W momencie kiedy Piotr Hain zatrzymał blokiem Pietraszkę, przewaga Indykpolu AZS zmalała do dwóch punktów (12:14). Niestety, miejscowi nie poszli za ciosem, dzięki czemu goście ponownie zbudowali bezpieczny dystans punktowy (12:17). Dopiero wejście Lukasa Kampy w pole serwisowe znacznie ożywiło grę Pomarańczowych (17:18). Od tego momentu ilekroć nasi siatkarze dochodzili rywali na jeden punkt, ci w następnej akcji dokładali kolejne 'oczko'. Tę 'prawidłowość' odmienił dopiero skuteczny blok Juliena Lyneela na Hadravie (22:22). Po czasie wziętym przez trenera gości Francuz raz jeszcze zablokował Czecha, co dało gospodarzom prowadzenie (23:22)! Popsuty serwis przez Pietraszkę zapewnił naszej drużynie pierwsze piłki setowe w tym spotkaniu. AZS wybronił się dzięki Marcelowi Luksowi (24:24). W dramatycznej końcówce, wojnę nerwów lepiej wytrzymali olsztynianie, mimo że nasz zespół miał w sumie aż siedem okazji do zamknięcia partii na swoją korzyść.
Drugi set rozpoczął się podobnie jak premierowa odsłona, czyli od prowadzenia JW 4:1. Po stronie AZS nieźle prezentował się w tym fragmencie meczu Robbert Andringa oraz Lux, co sprawiło, że przewaga gospodarzy szybko stopniała do jednego 'oczka' (7:6). Zaraz potem olsztynianie wyrównali stan seta. Kontrowersyjne decyzje głównego arbitra, który najpierw dopatrzył się piłki niesionej przy ataku Lyneela, a następnie dotknięcia siatki po naszej stronie (wideo weryfikacja wykazała co innego), spowodowały, że rywale objęli dwupunktowe prowadzenie (8:10). Autowy atak Miłosza Zniszczoła pozwolił nam wyrównać wynik po 11, ale za chwilę olsztynianie znów byli na czele (12:14). W naszych szeregach pewnie w ofensywie poczynał sobie Fromm (15:16), jednak goście nadal mieli losy seta pod kontrolą (16:18). Po czasie wziętym przez trenera Santilliego, Lyneel skutecznie wybił piłkę po rękach blokujących. Później arbiter pomylił się na naszą korzyść, odgwizdując błąd przełożenia rąk Pawłowi Woickiemu i tym sposobem na tablicy wyświetlił się wyniki remisowy po 20. Po pauzie na żądanie Mieszko Gogola, Fromm dołożył kolejne 'oczko', a następnie goście popełnili błąd ustawienia (22:20). Szkoleniowiec gości wziął kolejną przerwę na żądanie, po której… kolejny punkt zyskali miejscowi (23:20). Piłki setowe dał naszej ekipie udany atak Konarskiego (24:21). Tym razem Pomarańczowi wykorzystali pierwszą ze swoich szans, ponieważ Pietraszko wyraźnie przestrzelił w aut (25:21).
Początek trzeciej partii to dwie udane akcje gości, na które nasz zespół odpowiedział punktami Konarskiego oraz Lyneela. Niedługo potem gospodarze wyszli na prowadzenie, bo Pietraszko popełnił błąd w ofensywie (6:5). Olsztynianie imponowali grą w defensywie, ale na nasze szczęście coraz częściej mylili się w ataku (tym razem Hadrava - 7:6). Niestety ofensywna niemoc gości nie trwała długo, bo najpierw doprowadzili do remisu (od 8:6 do 8:8), a następnie odwrócili wynik na swoją korzyść. Wtedy to Roberto Santilli wykorzystał swój pierwszy time-out w tej partii. Jak się okazało, na niewiele się on zdał, bo rywale 'nabrali wiatru w żagle' i znów grali jak natchnieni. Po asie serwisowym Luksa mieli już pięciopunktowy zapas (10:15). Podobnie jak to miało miejsce w pierwszym secie Pomarańczowi nieco pozbierali się przy serwisie Kampy (13:15). Czas dla trenera gości nie zatrzymał naszego zespołu, który za sprawą Lyneela doprowadził do wyrównania po 15! Olsztyński AZS nadal jednak wywierał na jastrzębianach olbrzymią presję (16:18, 17:19), ale dzięki Frommowi miejscowi ponownie doprowadzili do remisu (po 19). Następnie gospodarze zatrzymali blokiem Hadravę, chociaż słowa uznania należą się też Konarskiemu za świetną zagrywkę (20:19). Kolejny w tym secie czas dla Mieszko Gogola początkowo nie dał efektu (21:19), ale potem przy zagrywce Pietraszki to Indykpol AZS wyszedł na prowadzenie (21:23). Blok Kampy na Luksie dał naszej ekipie remis 23:23. Piłki setowe zapewnił JW Konarski, ale przyjezdni pozostali w grze (24:24). Później znakomicie przyjął Jakub Popiwczak, a Lyneel zrobił co do niego należało w ofensywie (25:24). I tym razem olsztynianie wyszli z opresji. Dopiero za trzecim razem Kampa posłał na stronę przeciwników taki serwis, że Lux okazał się bezradny.
Jeśli ktoś myślał, że rywale po takim ciosie odpuszczą, był w błędzie. Pierwszy fragment czwartej partii to znów regularna wymiana ciosów z obu stron przeplatana 'dziwnymi' decyzjami sędziów. Od razu też zrobiło się ‘nieprzyjemnie’, bo Indykpol odskoczył na dwa 'oczka' (5:7). Na szczęście jastrzębianie przetrwali pierwszy napór rywali (7:7), a następnie przejęli inicjatywę po tym jak Kosok zatrzymał blokiem Hadravę (10:9). Zaraz potem olsztynianom nie dał szans potężnie atakujący Fromm (11:9). Po czasie wziętym przez szkoleniowca AZS, Niemiec raz jeszcze oszukał olsztynian (12:9). Kiedy na swój normalny wysoki poziom wrócił Lyneel, mieliśmy tego efekt w postaci prowadzenia 15:11. Wiele dobrego wnosił do gry także Konarski (17:14). Olsztynianie nie byliby w tym meczu sobą, gdyby łatwo odpuścili (18:17). Tak długo naciskali na Pomarańczowych, że wreszcie wyrównali wynik seta (20:20), a następnie cieszyli się już z przewagi (21:23). Jak się okazało, takiej szansy nie wypuścili już z rąk i doprowadzili do tie-break'a.
Decydująca cześć meczu nie odbiegała znacząco od poprzednich partii i również zaczęła się walki cios za cios (4:4). Grę naszej drużyny ciągnął w tym fragmencie seta Fromm. Zespoły zmieniły się stronami przy stanie 6:8. As serwisowy MVP tego spotkania Marcela Luxa oznaczał wynik 7:10, a to było równoznaczne z przerwą na żądanie szkoleniowca Jastrzębskiego Węgla. Przy tak grającym rywalu naszej ekipie ciężko było odwrócić wynik seta. Ostatnie słowo w secie i całym meczu należało do Hadravy.
Skład Jastrzębskiego Węgla: Julien Lyneel (20), Grzegorz Kosok (9), Dawid Konarski (24), Christian Froom (21), Piotr Hain (9), Lukas Kampa (3), Jakub Popiwczak (libero) - Jakub Bucki, Paweł Rusek
Skład AZS Indykpol Olsztyn: Miłosz Zniszczoł (13), Paweł Woicki (2), Robbert Andringa (13), Paweł Pietraszko (11), Jan Hadrava (19), Marcel Lux (19), Michał Żurek (libero) - Mateusz Kańczok, Radosław Gil, Sebastian Warda, Serhij Kapelus
Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl



