11-01-2021

PRZEGRANA W TORUNIU

Na dziewięciu zakończyła się historyczna seria wyjazdowych zwycięstw JKH GKS Jastrzębie, która trwała przez trzy miesiące sezonu 2020/2021. W niedzielne późne popołudnie sposób na podopiecznych Róberta Kalábera znalazła trzecia siła ekstraligi, Energa Toruń, która wczoraj wygrała 4:1 (1:0, 2:0, 1:1).
 
Zarówno w pierwszej, jak i drugiej tercji spośród obu bramkarzy więcej pracy miał Patrik Nechvátal, który w co najmniej kilku sytuacjach zdołał zatrzymać rosyjski napad gospodarzy. Niestety, sam jeden czeski golkiper nie był w stanie utrzymać bezbramkowego rezultatu. W 9. minucie Nechvátal skapitulował po raz pierwszy, gdy z rzutu karnego sprytnym strzałem między parkanami pokonał go wcześniej faulowany przez Zackarego Phillipsa, Denis Sierguszkin. W 15. minucie mogło być 1:1, ale Martin Kasperlík nie zdołał wykorzystać swojej 'klasycznej' sytuacji z szybkiej kontry. W końcówce premierowej partii Energa mogła pokusić się o drugiego gola, jednak tym razem Nechvatálowi pomogła poprzeczka.

Druga odsłona przebiegała głównie pod znakiem ostrej wymiany ciosów, choć faktem jest, iż akcje obu ekip zatrzymywane były na wysokości bulików zespołu broniącego. Decydująca dla przebiegu tej tercji była jej końcówka, w której na ławkę kar kolejno powędrowali Radosław Nalewajka i Martin Kasperlík. W rezultacie przez niemal minutę jastrzębianie zmuszeni byli walczyć w podwójnym osłabieniu, co gospodarze wykorzystali już w 10. sekundzie tego fragmentu gry, kiedy to Nechvátala strzałami na raty pokonał z ostrego kąta Kamil Kalinowski. Co gorsza, zanim Kasperlík zdążył wrócić z ławki kar, podopieczni Jurija Czucha ukłuli po raz trzeci, tym razem za sprawą Jegora Fieofanowa, którego nasi obrońcy nieroztropnie pozostawili na przedpolu bramki.

Nie wiemy, co działo się w szatni gości, ale jeśli już w 6. sekundzie trzeciej tercji Martin Kasperlík przełamał jastrzębski impas w ofensywie, to... musiało być interesująco. W każdym razie JKH GKS błyskawicznie potwierdził, że mimo niekorzystnego rezultatu nie ma zamiaru rezygnować z punktów. Dodajmy, że Róbert Kalaber postanowił na ostatnią część gry posłać do boju Davida Marka. Ta właśnie tercja przebiegała pod wyraźne dyktando lidera ekstraligi, który jednak w żaden sposób nie potrafił zdobyć kontaktowego gola, czyniąc z Mateusza Studzińskiego bohatera gospodarzy. Już w połowie 58. minuty Kaláber postawił wszystko na jedną kartę i ściągnął z lodu Marka. Niestety, wobec przeciętnej postawy naszego zespołu w ataku i zbyt dużej ilości strat efektem było jedynie czwarte trafienie dla Energi, które do 'pustaka' posłał Kalinowski.


Bramki: 
1:0 (08.04) - Denis Sierguszkin (rzut karny)
2:0 (37.42) - Kamil Kalinowski - Artiom Smirnow, Gleb Bondaruk (5/3)
3:0 (39.13) - Jegor Fieofanow - Andriej Jarosław (5/4)
3:1 (40.06) - Martin Kasperlík 
4:1 (59.16) - Kamil Kalinowski (do pustej bramki)


Skład JKH GKS Jastrzębie: Patrik Nechvátal (40.01. David Marek) - Mateusz Bryk, Kamil Górny, Radosław Sawicki, Roman Rác, Martin Kasperlík (2) - Māris Jass, Ēriks Ševčenko, Jan Sołtys, Kamil Wałęga, Dominik Paś - Jiří Klimíček, Arkadiusz Kostek, Kamil Wróbel (2), Zackary Phillips, Radosław Sawicki - Jakub Gimiński, Marcin Horzelski, Radosław Nalewajka (2), Dominik Jarosz, Łukasz Nalewajka 

Skład KH Energa Toruń: Mateusz Studziński - Adrian Jaworski, Jegor Szkodienko, Andriej Czwanczikow, Jegor Fieofanow, Denis Sierguszkin - Siergiej Kuzniecow, Artiom Smirnow (2), Artiom Osipow, Kamil Kalinowski, Gleb Bondaruk - Kostas Gusevas (2), Łukasz Podsiadło, Michaił Szabanow, Jegor Rożkow, Jarosław Dołęga - Bartosz Skólmowski, Dominik Olszewski, Konsta Jaakola


Źródło: www.jkh.pl

Autor:

SRiWR 'OLZA'