PUNKT Z BEŁCHATOWEM
W rozegranym wczoraj meczu XIX kolejki siatkarskiej PlusLigi Jastrzębski Węgiel przegrał we własnej hali ze Skrą Bełchatów 2:3 (23:25, 27:25, 25:27, 25:20, 10:15).
Pierwszy punkt w środowym meczu zdobyli goście z Bełchatowa, po tym jak wygrali 'przepychankę' na siatce. Po chwili wskutek błędów graczy Jastrzębskiego goście powiększyli przewagę do trzech punktów (1:4). Zadecydowały o tym świetne serwy Karola Kłosa. Nasz zespół zmniejszył straty do jednego 'oczka', ale za moment po kolejnej serii błędów własnych siatkarzy JW rywale mieli cztery punkty w zapasie. Dzięki skutecznej grze w ataku oraz na kontrze Macieja Muzaja, Pomarańczowi po raz kolejny w secie zmniejszyli stratę do Skry do jednego punktu (10:11). Cóż z tego, skoro brązowi medaliści mistrzostw Polski ponownie odskoczyli, a zawdzięczają to głównie słabemu przyjęciu gospodarzy (12:16). Niekorzystna sytuacja nie zniechęciła naszej drużyny. Przy serwisie Michala Masnego przewaga Skry została nieco uszczuplona (16:18). To było równoznaczne z przerwą na żądanie Miguela Angela Falaski. W nerwowej końcówce (18:21, 20:21, 23:23) więcej zimnej krwi zachowali przyjezdni i to oni wygrali premierową odsłonę.
Druga partia rozpoczęła się od asa serwisowego Nicolasa Marechala. Później kibice zgromadzeni w jastrzębskiej hali byli świadkami serii błędów w polu serwisowym po obu stronach siatki. Na pierwszej przerwie technicznej PGE Skra miała dwupunktową przewagę. Po pauzie gra się wyrównała, a w jastrzębskich szeregach przebudził się skuteczny w ofensywie oraz w zagrywce Toontje Van Lankvelt. Kiedy swoje dołożył do tego Muzaj, JW. objął dwupunktowe prowadzenie (15:13). Taka też różnica punktowa na korzyść jastrzębian utrzymała się na drugiej przerwie technicznej. Później jednak gospodarze mieli problem ze skończeniem pierwszej akcji, a rywale byli efektywni w kontrataku. Przy stanie 17:18 trener Mark Lebedew wziął czas dla swoje ekipy. Ostatni fragment gry to podobnie jak w pierwszym secie znów wyrównana walka (23:23), z której - mimo dwóch setboli dla gości - tym razem zwycięsko wyszli Pomarańczowi.
Pierwszy fragment trzeciego seta miał zbliżony przebieg do początkowej części tego spotkania. W natarciu byli gości, wśród których brylował specjalista od kiwnięć Nicolas Marechal. W naszych szeregach twardo odpowiadał na to Muzaj, ale na pierwszej przerwie technicznej dwa punkty w zapasie mieli rywale. Nasza ekipa ruszyła w pościg za przeciwnikiem od stanu 9:12. Złożyły się na to solidne serwy Aleksandra Szafranowicza i świetna postawa w kontrataku Muzaja (12:12). Jastrzębianie w tej części seta walczyli jak lwy (znakomite obrony Jakuba Popiwczaka). Jedyne czego brakowało to regularnego serwisu (15:16). Skra była cały czas w natarciu, ale Pomarańczowi trzymali kontakt punktowy z przeciwnikiem. Ogromna w tym zasługa doskonale spisującego się Muzaja (22:22). W kluczowym fragmencie seta klasę pokazał Facundo Conte, który sprytnymi 'plasami' dał swojej drużynie piłki setowe (22:24). Gospodarze trzykrotnie zdołali się wybronić (!), ale wobec piorunującej zagrywki Contego byli już bezradni.
W czwartej partii żaden z zespołów nie zamierzał odpuścić. Na parkiecie nada trwałą zażarta wymiana ciosów. W jastrzębskim zespole nieźle prezentował się w tym czasie Szafranowicz (8:7). Po pauzie prowadzenie objęli goście z Bełchatowa, a zawdzięczają to potężnym zagrywkom Marechala (8:9). Kolejna w tym meczu seria błędów gospodarzy dała przeciwnikom swobodę gry (10:13), a nasza drużyna z każdą kolejną piłką zaczęła wątpić w końcowe powodzenie (12:16). Na szczęście tylko na moment. Przy serwisie Szafranowicza miejscowi doszli rywala na dystans dwóch punktów (15:17), a po akcji Izraelczyka w kontrze różnica na korzyść Skry wynosiła już tylko punkt (17:18). Po czasie wziętym przez trenera gości Wojciech Sobala zaserwował asa i był remis po 18. Po bloku Piotra Haina na Srećko Lisinacu jastrzębianie objęli prowadzenie (20:19), a kolejnej akcji Conte przestrzelił w ataku (21:19)! As Van Lankvelta oznaczał wynik 23:20 dla JW. Błąd Mihaljo Stankovicia w ataku dał Pomarańczowym trzy szanse na zakończenie seta. Miejscowi wykorzystali od razu pierwszą za sprawą kolejnego asa serwisowego Van Lankvelta.
Decydująca część meczu rozpoczęła się od udanego ataku Sobali. Do stanu po 5 trwała wyrównana walka, ale wówczas Skra odskoczyła na dwa 'oczka'. Nasz zespół nie pozwolił jednak rywalom rozwinąć skrzydeł. Kontrę za kontrą kończył niezawodny Muzaj (po 7). Po chwili jednak znów na prowadzeniu byli gracze z Bełchatowa (7:10). Prośba o czas dla Marka Lebedewa tylko na moment przerwała serię ekipy trenera Falaski. Drużynie przyjezdnej wyraźnie dopisywało szczęście (8:12), ale też solidne serwował Marechal. Seta i całą partię zamknął autowy atak Van Lankvelta.
MVP meczu wybrany został Facundo Conte.
Skład Jastrzębskiego Węgla: Wojciech Sobala (12), Maciej Muzaj (27), Toontje Van Lankvelt (20), Piotr Hain (7), Michal Masný (1), Aleksander Szafranowicz (16), Jakub Popiwczak (libero) - Adrian Michałka (libero), Patryk Strzeżek, Jason De Rocco
Skład Skry Bełchatów: Marcel Gromadowski (5), Nicolas Marechal (12), Karol Kłos (7), Nicolas Uriarte (5), Facundo Conte (24), Andrzej Wrona (14), Robert Milczarek (libero) - Srećko Lisinac (9), Marcin Janusz, Kacper Piechocki (libero), Mihajło Stanković
Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl



