07-01-2018

WYGRANA PO TIE-BREAKU Z BBTS

W meczu XVI kolejki siatkarskiej PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał na wyjeździe BBTS Bielsko-Biała 3:2 (19:25, 25:19, 21:25, 25:23, 15:8).
 
Pierwszy punkt w sobotnim spotkaniu zdobyli gospodarze dzięki skutecznemu blokowi na Salvadorze Hidalgo Olivie. W kolejnych dwóch akcjach Jakub Bucki wygrał przepychankę na siatce z Jasonem De Rocco, a następnie Maciej Muzaj przestrzelił w aut. Wynik 3:0 dla bielszczan był równoznaczny z pierwszą przerwą na żądanie trenera Marka Lebedewa. Po pauzie skuteczna akcja De Rocco pozwoliła naszej drużynie zrobić przejście. Naładowani pozytywną energią gospodarze nadal jednak byli w natarciu i pewnie punktowali - czy to na skrzydle, czy to środkiem (9:4). Udana akcja ofensywna Muzaja zmniejszyła straty do gości trzech punktów, ale po asie Bartosza Cedzyńskiego BBTS znów miał pięć 'oczek' zaliczki (6:11). Jastrzębski Węgiel miał kłopot z kończeniem pierwszej akcji, natomiast gospodarze drugiej szansy już nie dawali, pewnie wieńcząc swoje kontry. W ich szeregach dobrze prezentowali się Piotr Łukasik oraz Bartosz Janeczek. Przy stanie 8:14 trener JW po raz drugi wziął czas. Przy zagrywce Olivy nasz zespół nieco zmniejszył dystans do rywali (16:19), ale wkrótce rywale ponownie mieli bezpieczną przewagę, bo świetnie serwował Cedzyński (16:21). Niestety, obraz gry do końca partii nie uległ zmianie, a to oznaczało wygraną BBTS-u w pierwszej odsłonie.

Drugiego seta BBTS rozpoczął prawie tak samo dobrze, jak pierwszego (0:2). Tym razem jednak przyjezdni szybko zareagowali i od razu wyrównali stan seta, nie pozwalając bielszczanom się rozpędzić. Po chwili, przy serwisie Olivy, nasi siatkarze przejęli inicjatywę i mocno przycisnęli BBTS. Wreszcie też zaczął funkcjonować jastrzębski blok, a największa w tym zasługa Jasona De Rocco. Kanadyjczyk najpierw powstrzymał Buckiego, a następnie Janeczka. W tym elemencie wtórował mu Muzaj (piękna 'czapa' na Łukasiku), który dodatkowo utrzymywał dobrą skuteczność w ataku. Przy stanie 15:13 dla JW Olivę zastąpił na boisku Rodrigo Quiroga. W połowie seta goście prowadzili jeszcze trzema punktami (16:13), ale niebawem bielszczanie zmniejszyli straty do jednego punktu (16:15). Na szczęście Pomarańczowi szybko się otrząsnęli i ponownie zyskali kilkupunktowy zapas. Spora w tym zasługa punktującego zagrywką Lukasa Kampy (20:16). Takiej przewagi Pomarańczowi nie wypuścili już z rąk i po błędzie Buckiego w polu serwisowym zwyciężyli w drugiej partii.

Po 10-minutowej przerwie pierwszy punkt w trzecim secie zdobył wprowadzony ponownie na parkiet Oliva. Do stanu 4:3 trwał wyrównany bój, ale później gospodarze zatrzymali Olivę, a w kolejny akcjach, przy serwisie Buckiego, zaczęli budować coraz większy kapitał punktowy (4:9). Przy tym wyniku Mark Lebedew dokonał roszady na przyjęciu - tym razem Quiroga wszedł za De Rocco. Zespół z Bielska-Białej nie zamierzał odpuszczać. Po asie serwisowym Harrisona Peacocka wynik brzmiał 8:14. W grze przyjezdnych dlugo brakowało punktu zaczepienia, ale wreszcie Pomarańczowych poderwał Oliva. Od stanu 11:16 nasz zespół zaczął mozolnie odrabiać straty. Przy stanie 15:16 trener gospodarzy Paweł Gradowski, a po czasie Cedzyński przerwał serię jastrzębian. Wynik na naszą korzyść odwrócił błąd Buckiego a w ataku, a następnie skuteczna kontra autorstwa Muzaja (18:17). Bardzo dobrą zmianę dał Quiroga.Kiedy wydawało się, że nasi siatkarze są najlepszej drodze do tego, by pójść za ciosem, znów pogrążyli się za sprawą własnych błędów (19:21). Na nowo nakręceni akcjami Łukasika bielszczanie nie stracili już żadnego punktu w tej odsłonie.

Czwartego seta 'otworzyły' znakomite akcje JW, w których w obronie szalał Kampa, a w ataku w niewiarygodny sposób kończył piłki Oliva (4:1). Od początku tej partii w jastrzębskich szeregach na boisku pojawił się Damian Boruch, który wszedł za Wojciecha Sobalę. Pomarańczowi nie zwiesili głów po przegranym trzecim secie i na początku czwartej odsłony narzucali tempo gry swoim przeciwnikom (10:7). Po drugiej stronie siatki sporo szkody naszej drużynie wyrządzał skuteczny Janeczek. W połowie seta gra się wyrównała, a po asie serwisowym Peacocka był remis 16:16. Jastrzębianie ponownie odskoczyli (20:17), ale rywale znów odrobili straty. Na szczęście w końcówce seta nasi rywale nie wytrzymywali napięcia i popełniali proste błędy (23:21). Udana akcja Quirogi dała naszej drużynie pierwsze setbole w tym secie (24:22). Pierwszej z szans goście nie wykorzystali (błąd w ataku Quirogi), ale w kolejnej akcji Peacock zaserwował w siatkę.

Decydująca część meczu rozpoczęła się od dwóch skutecznych akcji naszych środkowych Grzegorza Kosoka oraz Damiana Borucha. Bielszczanie zmniejszyli dystans do jednego 'oczka', ale mocny serwis Olivy w połączeniu ze skutecznością Borucha złożył się na wynik 6:3 dla JW. Udany blok w wykonaniu Kosoka poprzedził przerwę, w czasie której zespoły zmieniły się stronami boiska. Na tablicy widniał wówczas wynik 8:4. Kolejny punkt zdobyty blokiem przez Kosoka oznaczał rezultat 10:4 dla Jastrzębskiego Węgla. Dobra gra Quirogi, a do tego efektywność MVP tego spotkanie – Lukasa Kampy na zagrywce (as serwisowy) dały wynik 12:5. Pewnie grający jastrzębianie zwycięsko zakończyli tego seta i cały mecz w stosunku 3:2.
 
Warto wspomnieć, że był to piąty tie-break, który w tym sezonie rozgrywali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, ale dopiero pierwszy zwycięski.


Skład Jastrzębskiego Węgla: Wojciech Sobala (6), Lukas Kampa (7), Jason De Rocco (3), Grzegorz Kosok (7), Maciej Muzaj (17), Salvador Hidalgo Oliva (23), Karol Gdowski (libero) - Rodrigo Quiroga (8), Damian Boruch (3), Patryk Strzeżek

Skład BBTS Bielsko-Biała: Harrison Peacock (2), Bartosz Janeczek (14), Marisz Gaca (9), Jakub Bucki (15), Piotr Łukasik (25), Bartosz Cedzyński (9), Przemysław Czauderna (libero) - Wojciech Siek (1), Jarosław Maciończyk (1), Wiaczesław Tarasow. Oleh Krikun (1), Dominik Jaglarski (libero)


Źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl

Autor:

SRiWR 'OLZA'