17-11-2005

Z SIATKARSKICH PARKIETÓW <br /> EMOCJONUJĄCE DERBY CIESZYNA

Trwają rozgrywki siatkarskiej ligi wojewódzkiej w kategoriach młodzieżowych.
W rozgrywkach juniorów, niepokonany jak dotąd zespół KS Jastrzębie Borynia, przegrał na własnym parkiecie z Górnikiem Radlin 2:3 (25:20, 19:25, 25:17, 27:29, 10:15). Pomimo tej porażki podopieczni Tomasza Majewskiego nadal pewnie przewodzą w grupie I.
Grający w tej samej grupie KS Beskid Skoczów przegrał na wyjeździe z BBTS-em Włókniarz Bielsko-Biała 1:3 (18:25, 25:21, 22:25, 20:25). Na szczęście trzeci nasz zespół - LKS Olimpia Goleszów wygrał swój pojedynek.
Ekipa Stefana Daniela pokonała we własnej hali groźny AZS Rafako Racibórz 3:1 (21:25, 25:19, 25:16, 25:23).

Za to kadeci prowadzeni przez trenera Majewskiego nie znaleźli jeszcze rywala, który uszczknął by im chociaż seta. We wtorek młodzi jastrzębianie pokonali w Katowicach miejscowy UKS Olimp 3:0 (25:9, 25:14, 25:15).

Zwycięski mecz zanotowały również juniorki TRS-u Siła Ustroń, choć z drugiej strony wtorkowe zwycięstwo 3:2 (23:25, 25:19, 20:25, 25:21, 15:5) nad przeciętną drużyną LKS-u PTR Pszczyna raczej można traktować jako porażkę (niepotrzebnie stracony punkt może kosztować podopieczne Zbigniewa Gruszczyka, czwarte miejsce w rozgrywkach).

W rywalizacji kadetek występują trzy zespołu z naszego regionu.
UKS Dębowianka Dębowiec po raz kolejny nie wykorzystała szansy wywalczenia punktów. Tym razem podopieczne Włodzimierza Habarty przegrały na wyjeździe z LKS PTR Pszczyna 0:3 (20:25, 22:25, 23:25). Trudno oprzeć się wrażeniu, że była to kolejna porażka na własne życzenie, bowiem zespół z Pszczyny był do pokonania i to 3:0. Z drugiej jednak strony trzeba wziąć pod uwagę, że podstawowym mankamentem zespołu z Dębowca jest wąska kadra, a z małą ilością zawodniczek trudno zawojować najsilniejszy ośrodek żeńskiej siatkówki w kraju, jakim jest Śląsk.

Jednak wydarzeniem kolejki był niewątpliwie derbowy mecz pomiędzy Volley Club Victoria Cieszyn a MUKS SZS Cieszyn.
Patrząc na tabelę zdecydowanym faworytem był MUKS, który po sensacyjnym zwycięstwie nad BKS-em Stal Bielsko-Biała stanął przed olbrzymią szansą awansu do półfinałów mistrzostw Śląska. Jednak z drugiej strony zespół Victorii jest ostatnio na fali wznoszącej, więc kibice mogli spodziewać się dużych emocji. I nie zawiedli się.

Pierwsza partia tego spotkania rozpoczęła się od prowadzenia MUKS-u 3:0, potem jednak podopieczne Andrzeja Husarka doprowadziły do remisu, a nawet objęły prowadzenie 15:11. Rywalki jednak szybko je doszły i przez pewien czas trwała wymiana punkt za punkt. W końcówce MUKS odskoczył na 22:19 i tym momencie trener Husarek wziął drugi czas co było udanym posunięciem. Następne dwie piłki szczęśliwie wylądowały po stronie zespołu gości, a po ataku ze środka Weroniki Pniok zrobiło się 22:22. Kolejna piłka wywołała duże emocje wśród kibiców gości. Pomimo błędu czterech dotknięć siatkarek Victorii, sędzia zaliczył im kolejny punkt. Po tym niespodziewanym ciosie MUKS się już nie podniósł, a seta zakończyła asem serwisowym Agnieszka Husarek.

Druga odsłona tego spotkania była wyrównana do stanu 14:14. Potem gospodynie zdobyły sześć punktów z rzędu i wydawało się, że zwycięstwo w drugim secie nie może im umknąć, ale faworyzowany MUKS nie złożył broni i po serii silnych zagrywek oraz skutecznych ataków doprowadził do stanu 20:21. To było jednak wszystko na co je było stać w tej partii, którą przegrały do 22.

W trzecim secie podopieczne Andrzeja Husarka szybko objęły kilkupunktowe prowadzenie (13:6) i wydawało się, że zwycięstwo 3:0 jest już blisko. Ostra reprymenda Jakuba Bączka musiała jednak podziałać na jego podopieczne, bowiem od tego momentu zdobyły 10 punktów z rzędu, głównie za sprawą świetnie serwującej Edyty Grygierek. Ta seria podłamała siatkarki Victorii, które zaczęły seryjnie popełniać błędy. Gdy do tego dodamy świetne serwy Angeliki Strządały i skuteczne ataki jej koleżanek wynik tej partii 25:17 nie powinien dziwić.

Czwarta odsłona tego spotkania była najbardziej wyrównana i emocjonująca. Żadna z drużyn nie odskoczyła na więcej niż 3 punkty. Przy stanie 22:22, gospodynie wygrały dwie kolejne akcje i miały dwie piłki meczowe. Mogły wykorzystać już pierwszą, ale po długiej wymianie ze zdobytego punktu cieszyły się siatkarki MUKS-u. Do remisu ładnym atakiem doprowadziła Grygierek. Kolejne dwie piłki również należały do zespołu trenera Bączka, który tę partię zakończyły skutecznym atakiem po bloku.

Znane w Polsce porzekadło siatkarskie, kto nie wygrywa 3:0 ten przegrywa 2:3 sprawdziło się i w tym przypadku. Do stanu 7:7 było jeszcze wszystko możliwie, ale następne siedem piłek stało się łupem zespołu Jakuba Bączka. Pierwszą piłkę meczową Victoria obroniła, ale drugiej już nie zdołała.

Derby były emocjonujące, pełne długich wymian, efektownych obron, skutecznych zagrywek, dobrej gry blokiem, a miejscami i niezłych ataków. Liczni zebrani kibice, a wśród nich burmistrz Cieszyna, Bogdan Ficek z uznaniem oklaskiwali obie drużyny, dla których wynik, paradoksalnie, był niekorzystny. Victorii umknęły trzy punkty, a MUKS stracił punkt, który nieco oddala szansę awansu do dalszych gier.
Obok wymienionych już dziewczyn, na wyróżnienie zasłużyły sobie Joanna Madzia (Victoria) oraz libero Małgorzata Płusa (MUKS).
Wynik końcowy: VC Victoria Cieszyn - MUKS Cieszyn 2:3 (25:22, 25:22, 17:25, 24:26, 8:15).


Na zamieszczonym poniżej zdjęciu
stoją od lewej: Monika Huba (kapitan), Daria Pasterny, Natalia Kurzeja, Jakub Bączek (trener), Katarzyna Płusa, Patrycja Strządała, Małgorzata Płusa
w dolnym rzędzie od lewej: Edyta Grygierek, Karolina Kozyra, Marlena Blicharz, Martyna Grygierek, Angelika Strządała, Natalia Tomica

Autor:

Informacja SRiWR "OLZA"