ZE SZCZECINA DO KOŁOBRZEGU
Bartłomiej Sokołowski wziął udział i z powodzeniem ukończył jedną z najbardziej ekstremalnych imprez sportowych w Polsce, jaką jest Bieg 147Ultra, czyli ultramaraton na dystansie 147 km ze Szczecina do Kołobrzegu. Zawodnik Stowarzyszenia Biegów Górskich, znany z uczestnictwa w tego typu imprezach, pokonał tę trasę w czasie 22 godzin, 18 minut i 38 sekund, co dało mu 55. lokatę w klasyfikacji generalnej. Wygrał Dawid Pigłowski z Kłodawy przed Andrzejem Dolewskim z Grudziądza i Tomaszem Łużyńskim z Polic. Bieg odbywał się w piątek i sobotę (19-20 czerwca).
- Start biegu znajdował się na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Od początku było wiadomo, że pogoda nie będzie nam sprzyjać. Padało i mocno wiało - relacjonuje Bartłomiej Sokołowski. - Trasa była w większości płaska i przebiegała bezdrożami województwa zachodniopomorskiego. Przemierzaliśmy Sowno, Maszewo, Nowogard, Płoty, Brojce i Byszewo. Tu znajdowały się punkty kontrolne. Cały dystans przebiegłem samotnie. Czasem kogoś wyprzedzałem, lub sam byłem wyprzedzany - mówi "Sokół".
Jastrzębianin tak opisuje swój niecodzienny wyczyn. Na tych 147 kilometrach nie zabrakło dramatycznych chwil. - Pierwszy lekki kryzys rozpoczął się około dwudziestego kilometra. Zacząłem zastanawiać się, po co to robię, ale szybko wyszedłem z dołka. Kilometry mijały, więc zacząłem odczuwać trudy biegu. Około sześćdziesiątego kilometra rozbolały mnie kolana, plecy i palce u stóp. W Nowogardzie, na 73 kilometrze, musiałem skorzystać z pomocy medycznej. Nogi trochę przestały boleć. W tym mieście z imprezy wycofało się około 35 osób - wyjaśnia. - Na trasie z Nowogardu do Płotów rozpoczęła się moja walka. Na razie z własnymi nogami, które dopadł piekielny ból. Na 25 km przed finiszem tak mocno bolały mnie kolana, że jeśli bym się wówczas zatrzymał, to nie ruszyłbym dalej. Nie było więc mowy o jakichkolwiek postojach. Ostatnie dziesięć kilometrów to, poza bólem fizycznym, totalny kryzys psychiczny. Byłem rozbity. Myślałem tylko o rodzinie, która czekała na mecie. To dodawało mi sił, podobnie jak cytat z Martina Luthera Kinga, który znajdował się na przekazanej uczestnikom przez organizatorów mapie: "Jeśli nie możesz latać, biegnij. Jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko - posuwaj się naprzód." - wspomina Bartłomiej Sokołowski
Źródło: www.sport.jasnet.pl
Wyniki:
| 1 | Dawid Pigłowski | Kłodawa | 14:16.26 |
| 2 | Andrzej Dolewski | Grudziądz | 14:26.41 |
| 3 | Tomasz Łużyński | Police | 14:48.20 |
| 4 (K-1) | Monika Biegasiewicz | Szczecin | 15:09.59 |
| 5 | Mirosław Sprenger | Nakło nad Notecią | 15:34.02 |
| 6 | Grzegorz Włodarczyk | Ciechanów | 15:35.51 |
| . | ... | ... | ... |
| 55 | Bartłomiej Sokołowski | Jastrzębie-Zdrój | 22:18.38 |



